Nietypowa lokalizacja, mały i
ciepły lokalik, niezły smak. Powinni się obronić.
Ulica Weteranów nie słynęła dotąd z gastronomii.
Kojarzymy puby, bary, jakieś knajpy typu wszystko i nic, a tu niespodzianka.
Pizzeria z aspiracjami. Musieliśmy popędzić. Niestraszny był mróz, śnieg i
przewiany kręgosłup. Z daleka majaczył szyld, oczywiście czarno-biały. Coś też
migało. To i dyskotekę otworzyli? – pomyśleliśmy. Nie. To tylko kogucik na
dachu samochodu straży miejskiej, który zainstalował się koło lokalu i ukrywał
panów zakładających dzielnie blokady na koła.
Gdy poczuliśmy przyjemne ciepło, od razu usiedliśmy
i liczyło się już tylko menu. Szybki ogląd wnętrza. Tak jakby dwa garaże
połączone w jedną całość. Piec, stanowisko do przygotowywania placków, małe
zaplecze, kilka stolików i toalety. Wystarczy. Solidne meble są akuratne do
niezobowiązującego pożerania. Dwie pizze zgrabnie się zmieściły na jasnym
stoliku, kontrastującym z czarnymi krzesłami. Do tego dwie aromatyczne oliwy,
prostokątne talerze z bardzo ładnymi sztućcami i nie pozostało już nic innego
jak rzucić się na nowe zdobycze.
![]() |
Pizza Dorotea |
Zazwyczaj stawiamy na klasyczne dodatki, ale
zaintrygował nas skład pozycji Dorotea (26 zł). Nie zawiedliśmy się, choć to
nie były ulubione rejony łaszkowego łakomstwa. Ja natomiast uważam, że
kompozycja jest kompletna, pomysłowa i za to gratulacje. Na cienkim, chrupiącym
na brzegach cieście znajdowało się sporo składników (zbyt dużo jak na włoską
tradycję), ale myślę, że ich wielość zadowoli gości, zwłaszcza studentów,
których pełno w okolicy. Pikantna kiełbaska (niestety w menu nie jest podana
jej konkretna nazwa, czy skład), gorgonzola, kapary, bazylia i oczywiście
mozzarella plus sos pomidorowy. Będzie chodzić za mną ten zestaw, bo zawiera w
sobie i ostrość i odrobinę słodyczy zrównoważonej kwasowością. Kontrastujące
sery dodawały charakteru.
![]() |
Pizza Gambaretti |
Drugi placuszek - Gambaretti (22 zł) pokryty był
krewetkami, czosnkiem oraz mozzarelką i oczywiście standardowym, czerwonym
sosikiem. Mieliśmy cichą nadzieję na kilka większych morskich stworów, ale
postawiono na sporą ilość krewetek koktajlowych, wcześniej gotowanych i
mrożonych. Nie smakowały źle, ale naprawdę to danie można wynieść na wyższy
poziom, stosując choćby krewetki surowe (nawet mrożone) i upieczone na pizzy.
Delikatna nuta czosnku przyjemnie wydobywałaby esencję skorupiaków.
Analizując podane pizze musimy stwierdzić, że było
na nich za dużo bogactwa i sosu. Porcje nie trzymały poziomu, co utrudniało
nakładanie na talerz lub jedzenie łapami, co przecież jest najsmaczniejszą
formą konsumpcji. Szkoda też, że w lokalu używane są piece szamotowe, a nie oryginalne kamienne,
opalane pachnącym drewnem. Z tych drugich wychodzą prawdziwe cudeńka.
Wątpliwości wzbudziła też używana mozzarella, której do oryginału z bawolego
mleka daleko. Zastanawiamy się, jak duży wpływ na smak ma też wyrabianie ciasta
dłońmi. W Al Nero, szefowa kuchni posługuje się głównie wałkiem. Co nie znaczy,
że ciasto było niemiłe. Wręcz przeciwnie.
Szybka i dbająca o klientów obsługa zasługuje na
pochwałę, ale minus za to, że nie otrzymaliśmy rachunku. Kasa nie została
jeszcze sfiskalizowana, ale kwitek można wypisać ręcznie i później go
rozliczyć. Dość odważne posunięcie właścicieli. Ewentualnie można było zachęcać
pierwszych klientów płatnością na zasadzie „co łaska”, co jest praktykowane w
niektórych nowych lokalach. Przesadzamy?
Do Al Nero warto wpaść, bo każda pizza nie będąca
bułą drożdżową z farszem, których niestety jeszcze pełno w Lublinie, jest na
wagę złota. Z czasem i nabytym doświadczeniem liczymy na jeszcze przyjemniejsze
doznania smakowe. Niech tylko nie oszczędzają na składnikach. Lepiej dać ich
mniej, a w lepszej jakości. Co do ciasta – sami mówili w rozmowie z sąsiednimi
gośćmi, że jeszcze eksperymentują. Zatem powodzenia.
Aha. Miało być coś o gender. Skoro w Al Nero jest
szefowa kuchni, to chyba jest już mowa o wpływie ideologii gender. Tak naprawdę
nie wiemy, bo im więcej o tym czytamy, tym bardziej nas to nuży i miesza w
głowach. Może lepiej Wy coś napiszcie, piękne czytelniczki i mniej piękni
czytelnicy.
Adres: Weteranów 19A, 20-044 Lublin
Numer telefonu:
strasznie marny ten wpis i z błędami
OdpowiedzUsuńA konkretnie?
Usuńa teraz to juz nie pamietam 4 miesiące zrobiły swoje :) przeczytam potem jeszcze raz to napisze oco chodzi
UsuńMarna ta pizza. Ciasto ujdzie ale jakość pozostałych składników pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza ser.
OdpowiedzUsuńwedług mnie jedna z lepszych w lublinie na pewno bym nie powiedział że są słabej jakości składniki
Usuńpizza świetna. Jedna z najlepszych w Lublinie. Mimo tego, że mały lokal to atmosfera jest przyjemna. Szefowa robi pizzę na oczach klientów, a nie na zapleczach jak w większości . Polecam
OdpowiedzUsuńWitam serdecznie.... dwa słowa o pseudopizzerii Al Nero !!!
OdpowiedzUsuńPIZZA
Strasznie niesmaczna - na naleśnikowym milimetrowym cieście ze skrajnie skromną ilością sosu, sera oraz składników - fatalnie wydane pieniądze !!!
NIE POLECAM !!!!!!
Więcej tam się nie pojawię !!!
Tak to jest, jak się jest fanem polskiej pizzy na grubym cieście z wielką górą składników :) Ale spoko, każdy ma swój gust i jak ktoś woli taką właśnie "polską" pizze to przecież jest jej od groma w naszym mieście, a i lepiej dla mnie - większa szansa na wolny stolik :). Tylko po co tak się wydzierać w komentarzach? :D Według mnie Al Nero to jedna z najlepszych, albo nawet najlepsza pizza w Lublinie! Jadłem wielokrotnie prawdziwą pizze we Włoszech i uważam że Al Nero bardzo dobrze sobie radzi z odwzorowaniem tamtych smaków! Polecam gorąco :)
Usuń