Dwa miesiące temu otwarto w
Lublinie nową japońską restaurację. Czy po takim czasie można już recenzować
ich poczynania?
Odpowiedzi na to pytanie są
różne. Jedni twierdzą, że trzeba poczekać rok. Inni, że pół roku. Są też tacy
(a do nich my się zaliczamy), którzy chcieliby codziennie sprawdzać jak to jest
w tych naszych lubelskich lokalach. A jak było w Zipang?

Ta tajemnicza nazwa przykuła
naszą uwagę w pewien chłodny, styczniowy wieczór. Niestety z przyczyn
organizacyjnych wybraliśmy wtedy Sielsko Anielsko co nie uczyniło nas
bogatszymi w doznania kulinarne. Wpadliśmy na Grodzką w sobotę, przed
obejrzeniem „Drogówki”. Jedzenie przed seansem w kinie to nie jest taka prosta
sprawa. Nie można zjeść ani za dużo, ani za mało. Najlepiej coś lekko
strawnego, bo może skończyć się nieprzyjemnie. Oczywiście my jak zwykle nie
zastosowaliśmy się do zasad dietetyki. Taki mały hazardzik.
Wnętrze przypomina piwnicę z
cegłami na ścianach, ozdobionymi z rzadka obrazkami z japońskimi akcentami. Bar
oraz nowe, zdobione meble zdradziły, że jesteśmy gdzieś gdzie za chwilę
dostaniemy menu. Zajęliśmy miejsca przy oknie i bawiąc się lampką zostaliśmy
przywitani i obdarowani kartami dań, których nie zabrano po zamówieniu. To
miło, bo kelnerzy w restauracjach zawsze chcą je z powrotem. Czyżby były
takie cenne? A co w nich ciekawego? Różne różności. Teoretycznie na modłę Kraju
Kwitnącej Wiśni. Ominęliśmy kotlety i dania z curry i wybraliśmy ciekawsze
pozycje.
![]() |
Yaki Gyoza |
![]() |
Yaki Gyoza |
Na początku sprawdziliśmy Yaki
Gyoza (15 zł). Dobrze przyprawiony wieprzowy farsz, z odrobiną kapusty i
wyczuwalnym czosnkiem i imbirem, otulony został lekko chrupiącym, ale wciąż
bardzo delikatnym ciastem, które niestety zostało popsute smażeniem w zanieczyszczonym
oleju. Na pierożkach znaleźliśmy wątpliwe ozdoby ze spalenizny, choć trzeba
przyznać, miały ładny kształt. Niestety goryczy nie udało się usunąć. Łaszek
wypatrzyła zupę z sezamem, szczypiorkiem i łososiem zwaną Sake Dashi Ciazuke
(20 zł). Cena dość wysoka, ale smak był wyważony. Bulion rybny z dodatkiem ryżu
i sezamu, przełamany szczypiorkiem, podany ze smacznym łososiem nieco polepszył
nasze humory.
![]() |
Sake Dashi Ciazuke |
Grzecznie
czekałem na swoje przysmaki, a moja Oblubienica w tym czasie zabrała się za
smażony ryż z jajkiem i kurczakiem – Chicken Yakimeshi (18 zł). Zabrakło w nim
wyrazistości. Niestety dominował gorzki smak, a to dlatego, że czosnek został
spalony wskutek zbyt długiego smażenia. Za zaletę uznaliśmy mięso kurczaka,
które pochodziło z różnych jego części. Ma więcej smaku od zwykłej piersi. Na
pewno ekipa Zipang musi podciągnąć się w kwestii obsługi woka. Gdy nadszedł
oczekiwany przeze mnie moment, nie miałem dużych nadziei. Dzięki temu zostałem
mile zaskoczony. Smak zarówno Nigiri z
kalmarem (10 zł za 2 sztuki), Nigiri z makrelą (12 zł za 2 sztuki), jak i Hosomaki
z tuńczykiem (14 zł za 6 sztuk) zadowolił mnie. Ryby i kalmary były świeże,
soczyste i bardzo ładnie się
prezentowały. Hosomaki z tuńczykiem również nie dały powodów do narzekań.
Mogłyby być jedynie równiej pokrojone. W przeciwieństwie do ryb z Matsu Sushi,
w Zipang czułem ich smak, a nie smak wody. Jak na mój gust chrzan wasabi mógłby
byś ostrzejszy. Imbir marynowany też nie miał oczekiwanej mocy, ale nie chcę
narzekać. Sos sojowy był bardzo dobry. Resztę można szybko poprawić.
![]() |
Nigiri i Hosomaki |
![]() |
Chicken Yakimeshi |
Obsługa była bardzo dobra. Miła
Pani pomagała w wyborze dań, uprzedziła o tym, że trzeba dłużej zaczekać
ponieważ na Sali obok jest duże zamówienie. Mimo tego nie usnęliśmy z nudów.
Trzydzieści pięć minut to czas bardzo przyzwoity. Zostaliśmy również przeproszeni
za wszystkie niedociągnięcia, ponieważ z racji nowości, restauracji nie została
jeszcze w pełni „oszlifowana”. Oczywiście zapraszano nas ponownie, ponieważ
menu na pewno będzie bogatsze. Wiele lokali może pozazdrościć tak
entuzjastycznego serwisu. Minus jest jeden. Po raz kolejny musieliśmy biec do
bankomatu, ponieważ nikt wcześniej nas nie poinformował o braku możliwości
płatności kartą.
Trudno na chwilę obecną wystawić
restauracji Zipang piękną laurkę. Kucharze muszą uważać podczas smażenia i
przyprawiania. Przed nimi trochę pracy. Na szczęście w kwestii bycia sushi-master
mają coś więcej do powiedzenia i dlatego chętnie tam wrócimy, żeby sprawdzić
jak sobie radzą i czy chcą się rozwijać.
Adres: ul. Grodzka1, 20-112 Lublin
Godziny otwarcia: 12-23:30, tel.: 532 077 346
Strona w Internecie: https://www.facebook.com/zipangpl
"...mały hazardzik." tzn. może mały hazard. Jeść i pisać trza umić!
OdpowiedzUsuńnie rozumiemy złośliwości, ponieważ "hazardzik" to zdrobnienie od "hazardu", ale dziękujemy za opinię.
OdpowiedzUsuńTo nie złośliwość! Jeżeli używacie przymiotnika 'mały' to po co zdrobnienie w postaci 'hazardzik'. Mam rozumieć to jako - twór - czegoś jeszcze mniejszego od 'hazardziku'. Trochę skomplikowane...ale zrozumiałem! Jedno jest wspólne, dbajmy o język w kwestii smaku i poprawności.
OdpowiedzUsuńWyrazy szacunku!Lubię Was:)
Rysio.
Dzięki takim czytelnikom jak Pan jest szansa, że nasze recenzje będą najpoprawniejsze pod względem językowym. To cieszy.
OdpowiedzUsuńNajbardziej poprawne:)Nie będziemy się już w to bawić! Jest to blog kulinarny i to jest najważniejsze! Powodzenia!
OdpowiedzUsuńRysio.
W pamięci lubelskich żaków i innych mieszkańców ta restauracja zawsze będzie tam nie na miejscu ;) Wcześniej ten lokal zajmował Pub Legenda i jego charakter stale wpisał się w to miejsce ;)
OdpowiedzUsuń