Ulice Miasta – o szukaniu wpadek


Zawsze się znajdzie dziurę w całym. Można nauczyć się ją omijać.

W ulicach miasta byliśmy trzy razy, bo trzy rodzaje opinii na ich temat zanotowaliśmy. Jedni mówią, że kiedyś było dobrze, ale już nie jest. Inni, że jest bardzo smacznie i mucha nie siada. Ostatnia frakcja żarłoków czepia się, że okej, ale nic szczególnego.
Zaczęło się od pragnienia rosołowego, tudzież żurkowego z okazji syndromu dnia poprzedniego.  Pod adresem Plac Łokietka 3 mają obie zupy więc wybór sam się nasunął. Pogoda sprzyja siedzeniu na powietrzu co z resztą uczyniliśmy, warto jednak zwiedzić wnętrze. Poszczególne sale mają różny wystrój i wszystkie zachęcają.
Obsługa była uśmiechnięta i nie obijała się. Nie zawsze zauważa jednak brudne obrusy. Podczas dwóch wizyt to stwierdziliśmy. Co prawda raz uprzejma Pani rzuciła się do zmiany, ale serweta „świeża” miała plamy. Tej dziury sami nie ominiemy.
Przejdźmy jednak do jadłospisu, bo w nim dopiero czyhają pułapki, które nie są ot tak przypadkowo. One coś muszą oznaczać, kogoś odstraszać. Ale kogo konkretnie? Nie myślcie, że to wstęp do potępienia. Wolę chwalić. Chociażby za to, że karta się zmienia sezonowo.
Sznycel po lubelsku 
Z czystym sumieniem polecić możemy dania z kuchni regionalnej: forszmak (13zł) jest odpowiednio kwaśny i  treściwy. Sznycel po lubelsku za 28 złotych niekoniecznie jest na zielonej sałacie sądząc po nazwie (sałata jest podana oddzielnie), niekoniecznie jest po lubelsku, bo przedwojenne przepisy mówią o jajku sadzonym i miejscami bywa twardawy - uprzedzałem, że będę szukał wad. Zamiast niego w menu powinien figurować na zawsze sznycel po wiedeńsku. Był rewelacyjny. Był. Nie zarzuciliśmy nic zawartości michy pierogów- po 19 zł porcja. Z bobem pierożki mógłbym jeść codziennie. Żołądki gęsie są mięciutkie i wyraźne w smaku dzięki długiej obróbce i przyprawom z czosnkiem na czele. Za 15 złotych mamy tę gorącą przekąskę. 
 Aromatyczny rosół
z makaronem babuni 
Z zup poznaliśmy się bliżej z „aromatycznym rosołem z makaronem babuni” w cenie 9 złotych. Dobrym rosołem, nietłustym, z wyraźną włoszczyźnianą głębią smaku, o którą często trudno w knajpach. Minus dla makaronu nieco rozgotowanego, babuniowego jedynie z nazwy.  Łaszek mimo wszystko pochwaliła ten rosół.
 Borowikowa z łazankami i żubrówką 
Ja zaś zatopiłem łyżkę w borowikowej z łazankami oraz żubrówką (14zł). Sporo grzybka, dobrze ugotowane kluchy i żubrówkowy akcent zachęcają brzuszek do współpracy. Mniej soli jak dla mnie nie zaszkodziłoby tej polewce.
Smaczny był też krem z kukurydzy, ale kilka miesięcy minęło, po daniu ani śladu.
Jedzone też były sznycelki cielęce przełożone pomidorem, zapieczone pod serem kozim, duszone w białym winie i szałwii serwowane z groszkiem cukrowym i kopytkami. Długa nazwa, ale smak nie wyrył się na dłużej w pamięci. Sporo składników tylko pełni brakowało. Po 29 złotych takie coś.
Skupmy się na faworkach z polędwicy wieprzowej, wędzonego boczku podanych z warzywami z grilla i ziemniakiem pod sosem tzatziki (27 złotych). Faworki kojarzą mi się z chrupkimi ciastkami, ale jak się okazało to nie ta bajka. Dostałem spory kawał polędwiczki fikuśnie wywinięty z plasterkami boczku w środkowej jej części. Tak to wyglądało. Tutaj porada jak omijać pułapki w karcie dań – nie zamawiać takich cudów, chyba, że wiemy o tym ,że restauracja słynie z „wynalazków”. Chociaż plasterki bekonu można było przyrządzić na modłę tych niespełnionych faworków. Pozostałe składniki się zgadzały – grillowane kawałki papryki, cukinii, cebuli oraz pieczony kartofel ze znanym, rześkim sosem. 
 Faworki z polędwicy wieprzowej, wędzonego boczku
podawane z warzywami z grilla i ziemniakiem pod sosem tzatziki 

Trochę marudziłem, ale przecież chodziło o znalezienie dziury w całym. To nie jest trudne. Narzekać jak prawdziwi Polacy, umiemy. Mimo tego warto wpaść do Ulic Miasta. Szczególnie na regionalne smaki, jeśli jest się turystą albo ma się dość innych kuchni. Reszta pomysłów czasem wymaga popiciem domowym winem(mają w menu na karafki), co by wzmóc trawienie. 

Adres w Internecie:

Komentarze

  1. szkoda (marudzę jak Polak ;) ), że nie ma takiego bloga, który opisywałby wszystkie restauracje w PL ;D .
    Piter Twoje opisy są świetne! i czytam je z ogromną uwagą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem tak. Weź chłopie trochę rozreklamuj tę stronę. Jest spoko tylko nikt tu nie zagląda. Nie ma praktycznie żadnych komentarzy. A jakaś dyskusja pod artykułami by się przydała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sentencja ze zjedzona litera do poprawki "przepisy mówią o jaku sadzonym" ;-) Zdjecia jakosciowo tez moglyby byc odrobine lepiej wykonane, przynajmniej ostrzej :-)

    Ale poza tym kolejny ciekawy, bardzo dobrze "czytajacy sie" artykul! /mb

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz