23 marca 2017

Perła Sport Pub – na niesportowe obżarstwo



Nie da się ukryć, że to rodzina Perłowej Pijalni Piwa. Nie jest to jednak kopia lokalu z Bernardyńskiej.




Baliśmy się, że nic z tego nie wyjdzie, bo o ile początkowo planowano powierzenie Perle gastronomii na stadionie, to jednak później doszło do zamieszania, które finalnie i tak zakończyło się ich wprowadzeniem się na Stadionową. Bardzo smacznym wprowadzeniem.


Sałatka z gofrem

Sałatka z pieczonym kalafiorem
                Wiedzieliśmy, że dania główne serwowane są jedynie od poniedziałku do piątku, ale o to nam chodziło. Byliśmy ciekawi ich oferty dla kibiców, którzy mają stanowić grupę docelową. Czy oni doceniliby troskliwie przyrządzoną wieprzowinę? Pani kelnerka przyznała, że kibice Motoru trzeźwi z lokalu na pewno nie wychodzą, więc nie o intrygę na talerzu im chodzi najczęściej. Menu w każdym swym rozdziale jest intrygujące, a więc przydało się wcześniejsze przegłodzenie. Łaszek postanowiła po kobiecemu zacząć sałatką. Nawet wege sałatką (12 zł). Tak dobrego kalafiora w sałatce jeszcze nie jedliśmy. Pieczony i aromatyczny był najważniejszy, ale bez marynat w postaci jabłka i buraka oraz świeżynek, które reprezentowane były przez ogórka i seler naciowy - sam - nawet najpyszniejszy kalafior nie zrobiłby tak dobrego wrażenia. Żeby nie było, że przedwcześnie się podniecamy, to ponarzekamy, że mix sałat był zbyt drobno pokrojony. Jeszcze tylko rożek z gofra (gofry niedługo będą rządzić – zobaczycie) i mamy bezmięsną radochę.


Pulled pork z kimchi i znowu gofry

Bułka z szarpaną wieprzowiną
                Dość o sałatce. Dwanaście złociszy można wydać jeszcze lepiej. Dorwijcie koniecznie bułkę z szarpaną wieprzowiną i kimchi. Gorący, tłuściutki sosik własny pełen umami rozgrzeje usta, brody i ręce, a kimchi idealnie skonfrontuje się ze słodyczą mięsa i konfitury cebulowej oraz otulającym wnętrze bułki serem. A samo pieczywo to też przygoda. Mamy wrażenie, że niedługo po bułki będzie chodzić się do knajp, a nie do piekarni. Kelnerka nakręciła nas na dodatek w postaci frytek, ale nie dajcie się, dopóki nie wprowadzą frytek ręcznie krojonych (a mają to zrobić).
Gofr z kurczakiem
Kontynuowaliśmy mięsny mecz z Perłą Sport Pubem. Była nadzieja, że otrząśniemy się po ich dwóch smacznych golach i powalczymy w karnych, ale nic z tego. Co prawda gofr z kurczakiem (12 zł) wydał się nieco suchy, ale to tylko zamieszanie w polu karnym drużyny szefa kuchni Alberta Kudeli. Szybka kontra pokazała, że zarówno kurczak jak i boczek były bardzo soczyste, a większa ilość płynów źle wpłynęłyby na fakturę gofra. Piana z mleka, chips z topinamburu to już sprytne przerzucanie ciężaru gry, któremu mogliśmy jedynie przyklasnąć.


Jak czekoladki to tylko z boczkiem

Trufle
                Dobili nas w ostatnich minutach gry. Sami się o to prosiliśmy. Choć ten deser dostępny jest jedynie od poniedziałku do piątku, to znalazła się jedna porcja. Mocno czekoladowe trufle (oczywiście 12 zł) kryły w sobie chili, popcorn i boczek. Sól podbiła słodycz, a pikanteria wzbogaciła wędzonkę. Gdyby komuś się nudziło, to niech sięgnie po chrupiącą i „pylącą” gąbkę z karmelu. Tylko na kamyczki trzeba uważać, bo niejadalne.
Ogolili nas do zera, ale portfel nie został zbyt mocno odchudzony, a wystrój surowo-industrialno-sportowy dopełnił spójne wrażenia. Obsługa była naprawdę zainteresowana naszymi wrażeniami. Fakt, że mają kilkuosobowe stoliki sprawia, że pub może wygrać z lubianą  pijalnią koło zabytkowego browaru. Życzymy im rywalizacji fair play i polecamy Perłę Sport Pub.

Adres: Stadionowa 1
Telefon: 667 882 579
Godziny otwarcia: 12-24
Szef Kuchni: Albert Kudela
               

21 marca 2017

Heban – miło posiedzieć, ale kuchnia musi okrzepnąć



Nie wierzyliśmy, że meble, które pamiętamy z dawnych lat mogą jeszcze zrobić na nas wrażenie. Podobnie nie wierzyliśmy w to, że można popsuć kluski kładzione.


Ciekawe menu

            Duża przestrzeń podzielona na kilka połączonych ze sobą sal robi duże wrażenie. Jest przestronnie i wygodnie. Nikt nie będzie Wam zaglądał w talerz. Przeszkadzać w posiadówce mogą jedynie kuchenne zapachy – zmora wielu lokali. Klimat, przyjemna muzyka, miła obsługa dziękująca za każdą uwagę, choć wciąż zapracowana – otoczka jest przyciągająca, popularny format gastrobaru też, bo sugeruje spory wybór ciekawych mniejszych dań, którymi niekoniecznie trzeba się zapychać.

Ogony wołowe
Krokiety do poprawki

            Niech za przykład posłużą krokiety z ogonów wołowych (14 zł) lub kaszanki (12 zł). Problem w tym, że te wołowe są mdłe, a kwaśne aioli jeszcze bardziej je pogrąża. Z kolei te kaszankowe są przyjemne, ale to jednorazowa przygoda. Nie ma sensu znów ich zamawiać, chyba, że będziecie z dzieciaczkiem, które pociapie mało charakterne puree jabłkowe, z którym podawana jest kaszanka.
Kaszanka


Kurczak w harissie dał się zapamiętać

Kurczak marynowany harissą
            Wśród dań głównych naszą uwagę zwróciły podudzia kurczaka marynowane harissą (22 zł). To zdecydowany faworyt. Gorące, mięciutkie mięsko otuloną chrupiącą skórką skapaną w słodko-ostrych aromatach to danie zostaje na języku. Do niego Heban serwuje kulki ziemniaczane (jakieś takie lekko popiołowe kartofelki po parysku) i wilgotną kapustę z wędliną. Dodatki nie grają tu większej roli. Inaczej powinno być w przypadku żeberek z kluskami kładzionymi (24 zł). Ten dodatek skrobiowy według nas powinien być podawany prosto z wody. Można go też odsmażyć, ale jeśli na patelni kluski wyposażane są w posmak spalenizny, to my się na to nie godzimy. Znów czuć też było dziwny kwas. Co ciekawe gorycz i kwasowość rządzą również w lemoniadzie (6 zł), choć akurat tutaj bardzo nam się to podobało, bo nie lubimy gdy cytryna zabijana jest cukrem. Wracając do żeberek, to tu bez skuchy, choć brakowało nam miłego rozpadania się mięsa.
Żeberka sousvide

Uczą się?

            Na pierwszy rzut oka w Hebanie jest atrakcyjnie, bo wygodny relaks można połączyć z szałem meblarskich zakupów, ale ciekawe menu przestaje intrygować po pierwszych kęsach. Niby tłumaczą się na pierwszej stronie karty, że ciągle się uczą, ale firma, która otworzyła lokal ma powiązania z branżą hotelarską więc na nowicjuszy chyba nie trafiło. Zastanawiające są sfatygowane sztućce. Być może celowo zostały postarzone, aby pasować do klimatu wspomnień z PRL.

Wielkanocny Festiwal „Kucharze Dzieciom”

            Żeby nie kończyć smętnie, to pochwalimy ich za udział w akcji „Kucharze Dzieciom”. Wielkanocny Festiwal już niedługo – 8 i 9 kwietnia w Olimpie. Szefowie z całej Polski będą prowadzić pokazy, z których dochód przeznaczony będzie na potrzeby Fundacji Spełnionych Marzeń, działającej przy Oddziale Onkologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Więcej informacji na ich profilu: https://www.facebook.com/lublin2016/?fref=ts .

Adres restauracji Heban:  Chopina 4A
Telefon: 81 503 22 58
Godziny otwarcia: 07:30 – 22, w weekendy dłużej

19 marca 2017

Vicenti – street food? Nie do końca



Zaczęło się chyba od Krakowa. Tamtejsza filia została pochwalona m.in. przez Wojciecha Nowickiego. Minęło kilka tygodni i gruchnęła wieść, że Lublin nie gorszy – też pizzerię Vicenti  ma.

Przy okazji – lody w Kawce

            Co ciekawe, Vicenti w Lublinie zastąpiło znaną i lubianą Toskanię. Biznesowe aspekty nie są tu jednak najważniejsze. Tu idzie o coś poważniejszego – o karmienie i to nie tylko plackami z pomysłami. Niedzielne popołudnie sprzyjało poznawaniu nowych obiektów gastronomicznych lub jedynie nowych elementów obiektów już znanych. W tym miejscu pochwalimy nowość w kawiarni Kawka – lody – zwłaszcza te o smaku czekolady i mango, ale jakoś tak drobiazgowo ważone przez obsługę wózka z lodami – niezbyt gościnnie. Do rzeczy żądne kuchni włoskiej Czytelniczki oraz spragnieni posiłku Czytelnicy.

Ale z czym ta kiełbaska?

           

          
Kiełbaski
 
Problemem (być może jedynym) tego miejsca jest jeszcze nie zaprawiona obsługa. Pani, która towarzyszyła naszej wizycie nie wiedziała, że na potykaczu jest informacja o polecanym makronie (paście – dla czepialskich), przy zamówieniu kiełbaski, która w karcie występuje w towarzystwie ziemniaków i sałatki zapytała:
-        Kiełbaska, ale jak, ale z czym ta kiełbaska ?
-        Z tym co w karcie: z sałatką i ziemniakami.
-        Aha, to chyba może tak być.
Przy zamawianiu cielęciny pani kelnerka stwierdziła zaś, „że jej nie ma, ale jest wieprzowina, więc to praktycznie tak samo będzie, bo kucharz tak samo robi”. Naliczanie rachunku też wydawało się problematyczne, ale może to pierwszy dzień? Jeszcze tylko mały minus dla kuchni – zimny talerz. Danie przez nie szybko stygnie, warto o jego temperaturze pamiętać. Koniec narzekań.

Proste i dobre

Lasagne
            Łaszek poprosiła o lazanię (19 zł) i już tutaj czuć było prostą, ale smaczną filozofię. Słodycz pomidorów, sporo mozzarelli i beszamelu, miękkie ciasto makaronowe. Bez kombinowania. Może i dalibyśmy trochę ziół, ale jadło się bez gadania. W tym samym czasie ja kroiłem już kiełbaskę (19 zł).

Słoną, lekko czosnkową i paprykową, z pieprzem ziarnistym i chyba koprem włoskim. Soczystą, przypieczoną i być może wcześniej sparzoną. Do niej normalne (nie z mrożonki) podpieczone ziemniaki i prosta sałatka z różnych liści z lekkim dressingiem. Chodzi za mną, a to przecież prosta rzecz. Jak ta lazania lub ich prostokątna, cienka pizza al taglio cięta na kawałki sprzedawana po 3,40 za 100 g. Opędzlowaliśmy (już w domu) wersję z ziemniakami, szynką i rozmarynem (najlepsza), wersję z łagodną oraz pikantną kiełbasą (prawie najlepsza) i bliską polskim gustom wersję z szynką i pieczarkami (prawie, prawie najlepsza). Zdradzimy tajemnicę – jedliśmy je również następnego dnia i były równie dobre, nawet na zimno. Sprawiają wrażenie leciutko niedopieczonych, aby najlepszy efekt uzyskać po podgrzaniu. Taką pizzę bralibyśmy ich okienka (którego niestety nie mają) codziennie. Nie po to, żeby się nią tylko zachwycać, ale po to, żeby szybko zjeść coś smacznego i popędzić dalej.
Pizza na kawałki


Cap za placka i w nogi

            Pomysł na street food prosto z Rzymu jest dobry, tylko idealnie by było, gdyby nie trzeba było włazić do - swoją drogą przyjemnie urządzonego - lokalu. Kolorowe ściany, kraciaste obrusy, świeża zielenina w doniczkach, oliwy na stołach – chce się posiedzieć. Takiego samego zdania była grupa wesołych seniorek sączących piwo i skubiących okrągłą wersję pizzy. Bierzcie z nich przykład. Wina też są.

Adres: Chopina 13
Telefon: 725 036 495
Godziny otwarcia: 11-21
Można płacić kartą
Niedostępna dla osób na wózkach.