24 września 2012

Locomotiva – konkurs „Korona Smakosza”



W dniach 22-23 września Lublinianie mieli okazję zjeść w wielu lokalach za pół ceny. Zjedliśmy i my.

W ramach dziennikarskiej rzetelności zaczniemy od tego, że konkurs został zorganizowany przez Makro. Wzięły w nim udział 103 bary i restauracje. Cała heca polegała na tym, że klienci po zjedzeniu posiłku mieli oceniać lokal w dziewięciu kategoriach. Do wygrania były, a w zasadzie wciąż są różne nagrody przyznawane za najciekawiej dokończenie zdanie: "Chętnie polecę ten lokal znajomym, ponieważ…" . Pamiętajmy, że nie są to w żadnym wypadku wybory najlepszej restauracji w Lublinie. Jednakowoż wydaje się, że kilka knajp objętych konkursem, chciałoby do tego miana pretendować. Czy Locomotiva jest jedną z nich, czy też tamtejsi kucharze powinni „oddać fartucha” ?

Hotel i restauracja pod tą samą nazwą mieszczą się przy Północnej 28c w sąsiedztwie komendy policji i stacji benzynowej. Łatwo zjechać z trasy, toteż chyba tacy turystyczni klienci są najczęstszymi bywalcami tego przybytku. Powstał on kilka lat temu. Zachowuje świeżość i co ciekawe, pasuje architektoniczne do okolicy. Wnętrze utrzymane jest w szarym i bordowym kolorze. Są akcenty kolejarskie takie jak zdjęcia lokomotyw, czapki konduktorskie. Na szczęście nie przesadzono i mieści się to wszystko w trójgwiazdkowej bajce.

Z racji tego, że oprócz opisana restauracji,  chcieliśmy popisać o „Koronie Smakosza” , wybraliśmy menu objęte zniżką. Zamówić można było: sałatkę cesar (25 zł), penne z domowym pesto,  pomidorkami koktajlowymi, rukolą oraz kurczakiem za 24 złote, sznycel w panierce niespodziance z ziemniakami z patelni, karmelizowanym ananasem i masłem z curry (28 zł), lody nugatowe (17 zł) oraz polędwiczkę wieprzową, którą odpuściliśmy sobie.  Ceny rzecz jasna zostały pomniejszone. Do tego Perła w butelce za 8 zł.  Generalnie trzeba zaznaczyć, że menu jest w stylu hotelowym. Nie jest odkrywcze. Raczej stawia na jakość wykonania i ładne podanie. Miłym gestem powoli upowszechniającym się jest podawanie startera. Może to za duże słowo. Ale świeży i smaczny chleb z delikatnym masłem czosnkowym byłby trafionym akcentem gdyby nie fakt, że przyniesiony został razem z pierwszymi daniami.
Sałatka Cesar
W sałatkach nie gustuję, ale cesar to klasyka, więc precz z przyzwyczajeniami. Smaczny był w niej kurczak, dobrze zgrillowany, soczysty. Trafioną modyfikacją okazały się chipsy z salami. Porcja była duża. To mi się w niej podobało. A co nie? Sałata, oraz sos. Przepraszam! Dressing… . Nie wyczułem anchois, za to wyczułem majonez z czosnkiem. A zielenina powinna być w gatunku tej rzymskiej, a nie lodowej. Smak tej sałaty z opisanym wcześniej sosem przypominał Zingera z KFC. Nie żartuję. Parmezan powinien być w sosie. Kucharz dał zamiast tego wariantu, kilka listków na wierzchu. Takie zmiany  lubię. Wyraźny smak tego sera jest mi miły.
Penne

Łaszka łaski zdobył makaron z domowym pesto. Penne, ugotowany półmiękko, był okryty przyzwoitą warstwą bazyliowej pasty. Przewijało się bardzo delikatne mięsko z kurzej piersi. Polecamy. Porcja również i w tym przypadku była słuszna. Podkreślamy to, bo podobno dają tam za małe porcje… no jak za małe jak nie za małe?

Moja dzielna towarzyszka i edytorka recenzencka nie mogła ominąć lodów nugatowych własnego wyrobu z prażonymi orzechami laskowymi na mozaice sosu czekoladowego i toffi. Od końca próbując: nie toffi było na talerzu a miód. Orzeszki jak to orzeszki. Sos gęsty, zrobiony z gorzkiej czekolady, przełamujący słodycz lodów, które według Łaszka były bardziej kremem lodowym. Pasował nam ten deser, a w dodatku cieszył też oko.
Sznycel wieprzowy
Pozostało wspomnieć o sznyclu w panierce niespodziance. Sznycel byłby idealny gdyby otrzymał ciut więcej soli. Sam solę mało więc jeśli czuję brak jej to coś jest na rzeczy. Panierka niespodzianka polegała na umieszczeniu w niej małych piórek z czerwonej cebuli. Sami oceńcie ową niespodziankę. Ananas podany do tego dania to nieszablonowe zagranie. Trochę na siłę chyba się tam znalazł. Nie został też skarmelizowany. Jedynie dotknął źródła gorąca. Świeży ananas jest jednym z moich ulubionych owoców więc nie narzekam. Ziemniaki w tym daniu były świeże, cienko pokrojone. W porządku. Masło curry wystąpiło, ale nie odegrało żadnej roli. Całość skropiona była czymś w rodzaju mleka kokosowego, ale kokosa nie wyczułem… . Nie będę zgadywał.
Lody nugatowe

Jedzenie w pierwszej chwili po wizycie zostawiło pozytywne wrażenie. Ktoś mniej wymagający albo po prostu mniej czepiający się powinien być zadowolony. My oczekujemy ciut więcej. Również od obsługi, która wydawała się zabiegana. Owszem – stoliki były w większości zajęte, ale odnotowaliśmy trzy osoby na sali zajmujące się serwisem. Dania były podawane szybko, dość niedbale. Szklanki do piwa nie zostały trafnie dobrane. Powinny być albo mniejsze albo większe pojemnościowo. Za to kształt miały ciekawy. Minus za brak dobrze działającej klimatyzacji. Zapachy z kuchni i wysoka temperatura dawały się we znaki. Może warto byłoby też  pomyśleć o cichej muzyce ?

Cóż. Głód oczekiwań był większy. Może wrócimy tam i spróbujemy dań  z wyższej półki. Oceniliśmy Locomotivę dobrze na konkursowej ankiecie. Rewelacyjnie w punkcie miejsce na lunch. Ale nie jesteśmy lunchożercami więc co my możemy o tym wiedzieć. Wiemy, że jest blisko do centrum i do jednej z głównych arterii miejskich – Al. Tysiąclecia . Kucharze – nie oddawajcie fartucha. Walczcie niczym masterchef’owie . Brawa za prowadzenie warsztatów dla dzieci i dorosłych. Może kiedyś na nie zajrzymy? Na pewno czekamy na wyniki „Korony Smakosza”.

Adresy w Internecie:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz