15 maja 2013

Ambrozja – nieboska

Na restaurację trzeba mieć pomysł.

Niedawna wizyta w Chacie Swojska Strawa wyleczyła nas na kilka chwil z odwiedzin restauracyjnych. Ciężkostrawna golonka, pierogi rzekomo z cielęciną, ale zawierające kostki, zupa czosnkowa z kluchą serową, której nie dało się podzielić – oj żałowaliśmy.
Na szczęście wybór jest spory i knajp wiele, a w dodatku powstają nowe. Na przykład Ambrozja. W miejscu sławnej restauracji Więzienie (z pomysłem) oraz InRed (pomysł był tylko realizacja nie do końca przemyślana).
W zasadzie jest to pub i restauracja, bo tak się pozycjonują. Wystrój sprawia wrażenie, że jest to miejsce z kategorii tych pośrednich, ale w sensie – ni to pub, ni to restauracja. Dominują jasne kolory ścian i ozdoby różnej maści. Finezyjne lustro w kształcie słońca, wiklinowe ozdóbki, obrazy z kwiatami. Trochę to wszystko nie przekonuje. Przynajmniej meble nam się spodobały, bo proste i zarazem eleganckie, ale przecież najważniejsze jest jedzenie.
Barszcz czerwony
Krokiet
W menu niestety wieje nudą. Dziwi nas to, że brakuje   na nowo przepisów Czernieckiego, nie trzeba z zupy robić pianki. Można zerknąć na to, co mają w innych miastach. Nasze nadzieje tkwiły w  tym, że smaki będą niezapomniane. Zaczęliśmy od łaszkowego czerwonego barszczu z krokietem (5 zł), który nosił znamiona substancji zalanej wrzątkiem. Smak był całkiem udany, bo z wyczuwalną bazą buraczkową. Krokiet był za miękki w kwestii panierki, ale o delikatnym aromacie, tak więc łącząc to w całość i patrząc na cenę – może być, ale ile osób będzie miało na to ochotę?
pomysłów na przyciągnięcie klienta czymś szczególnym, co pozwoli odróżnić lokal od innych. Nie trzeba odkrywać
Krewetki
Postanowiłem, że pójdę w innym kierunku. W kierunku kuchni świata, nabijając na widelec krewetki z masłem czosnkowym na bukiecie sałat (10 zł). Bukietu nie zanotowałem. Jeden rodzaj sałaty, ale świeżej i przykrytej sensownym sosem dawał niezłe, choć na pewno przebrzmiałe tło dla krewetek,  mrożonych, co potwierdzał często słyszany dźwięk mikrofalówki. Do tego grzanki z chleba rodziny tostowatych, pokrytych masłem czosnkowym. Czyżby czosnek granulowany? Wskazywał na to smak i spalone drobinki. Ale cena znów niewygórowana, więc można przeboleć.
Przewrażliwiona rekruterka postawiła od razu na deser. Ciasto domowe (6 zł) nie smakowało domem, poza tym było podejrzanie ładne i pokryte nienajlepszą bitą śmietaną. Mało konkretne.
Schabowy po lubelsku
Schabowy po lubelsku z frytkami i surówką (14 zł) to już mój wybór. Mięso było cienko rozbite, o małej gramaturze, delikatne, tylko odrobinę bez charakteru. Panierka była jak trzeba, z jajka. Do tego frytki jakich niestety wszędzie jest pełno i surówki z białej i czerwonej kapusty – świeże warzywka i to by było tyle ciekawostek w ich temacie.
Obsługiwano nas sprawnie, grzecznie i z uśmiechem. Małą wpadką było to, że dostaliśmy piwo beczkowe zamiast butelkowego.
Ciasto domowe
Cóż można dodać? Warto zweryfikować styl lokalu i go doprecyzować? Plusem są ceny lubelskich browarków - 4,50 zł za beczkowe i 5 zł za butelkowe. Można uczynić to atutem.  Innych ciekawych alkoholi nie zanotowaliśmy. A kuchnia mogłaby być prostsza, ale ciekawsza. Jeszcze tylko drobne zmiany wystroju i będzie interesująco. Na razie jest mydło i powidło, ale mamy nadzieję, że lokal się rozwinie, a przy tym zachowa rewelacyjne ceny. Taniej jest chyba tylko w Barze Mieszczańskim. Za to gratulacje. Trzeba też przyznać, że choć były obawy, to jednak nasze podroby przyjęły obiad w
Ambrozji bezproblemowo. Trochę smutniej wspominają to kubki smakowe. Podczas pisania tej recenzji okazało się, że zapłaciliśmy tyle ile wskazywał rachunek, ale paragon nie uwzględnił barszczu. Wrócimy i zostawimy większy napiwek.

Adres: Gabriela Narutowicza 27, 20-004 Lublin
Numer telefonu: 535 195 541
Niedostępna dla ludzi na wózkach.
               


1 komentarz:

  1. Po przeczytaniu tego artykułu chciałem wejść na ich strone i co niemoźna trzeba mieć fejsa a szkoda bo nie wszyscy korzystają z f.Ciekawwi mnie czy mają tak pyszne lody własnej produkcji tak jak w Kazimierzu w lodziarni Ambrozja.Raczej się nie dowiem skoro właściciel tak się blokuje na dostępność swojej restauracji zamiast drzwi szeroko otwierać a szkoda.

    OdpowiedzUsuń