27 maja 2013

Święto Wina w Janowcu – w końcu!



Okrągły rok czekaliśmy na to wydarzenie. Nie zawiedliśmy się.



Pamiętam jak kilka lat temu przeżyliśmy szok – Lubelskie i wina? Niemożliwe… A jednak. Szybko się oswoiliśmy i pokochaliśmy ten fakt.
Na zamku w Janowcu zaprezentowało się 11 winnic z naszego województwa. Wszystkich łącznie było 13 i każda warta jest wymienienia: Rzeczyca, Sucha Dolina, Małe Dobre, Mały Młynek, Maja, Pasjonata, Solaris, Dom Bliskowice, Słowicza, Modła, W Górze Puławskiej, Wieczorków, Pańska Góra.  Do spróbowania było 38 win: 23 białe, 12 czerwonych, 2 różowe i 1 musujące. Rocznik 2012, a jednym przypadku – 2011. Są zrzeszone w Stowarzyszeniu Winiarzy Małopolskiego Przełomu Wisły.
Degustacja była możliwa po zakupie biletu wstępu do zamku oraz okolicznościowego folderu za łącznie ok. 20 zł (w zależności od rodzaju biletu). Nie dałoby się obniżyć ceny?
My spróbowaliśmy  10 win, ale napiszemy o kliku z nich. Zawiedliśmy się na Cuvé z Góry Puławskiej. Białe, musujące ze szczepu Seyval Blanc było dość tępe w smaku, jakby zielone i kwaśne. Ale za dzielne próby należą się wyrazy szacunku. Tylko ta winnica pokazała wino z pianką.
Hibernal z Rzeczycy to już inna historia. Wino białe co prawda nie było klarowne, ale smaczne, rześkie, z nutą jabłkową i przyjemną kwasowością. Cena – 35 zł. Chyba najtańsze do kupienia podczas święta. Z właścicielem winnicy – Rafałem Adamczykiem przez chwilę porozmawialiśmy, ale złośliwy Bachus nie pozwolił na długi wywiad. Wywoływał gwałtowny wiatr, który zmuszał Pana Rafała do ratowania papierów różnej maści, a gdy zaczęliśmy pogawędkę, przyszła rzępoląca orkiestra. Winnica w ciągu 6 lat istnienia rozrosła się z 10 arów do 0,5 hektara. Gleby lessowe są tam bardzo kapryśne, czasem żyzne, czasem jałowe.  W lipcu ubiegłego roku winnicę zniszczył grad, ale jak widać udało się opanować sytuację. Adamczyk podkreślił, że z racji zróżnicowania terenu, również i charakter win jest indywidualny. To dotyczy całego winiarskiego regionu Małopolskiego Przełomu Wisły.
Niedaleko było stoisko Macieja Mickiewicza określonego przez Wojciecha Bońkowskiego Messim polskiego winiarstwa. Urzekło nas jego Rosé (różowe, Rondo 75% + Leon Millot 25%, 13% alk.). Wino świeże (jak większość pozostałych, bo były młode),  o nutach czerwonych owoców, z wyczuwalną poziomką. Zapłaciliśmy za nie 45 złotych. Dobry był Rogent (Rondo 66,6% + Regent 33,3%, 12,5% alk.).  Smak owoców leśnych, lekko pikantny.  Pan Maciej narzekał na to, że wymaga się od winnic spełniania takich samych wymogów, jak w przypadku molochów w stylu Polmosu. Dobrze, że udało się wymusić na władzach choć te pozwolenia, które są, ale trzeba przyznać, że państwo nie sili się na dużą pomoc.
Zapamiętaliśmy też czerwone Cabernet Cortis z Domu Bliskowice, którą reprezentował Lech Mill. Garbnikowe, ściągające usta, o porzeczkowych akcentach. Moc – 15 %.
Nie zabrakło stoisk z jedzeniem. Grillowane lub wędzone pstrągi z Pustelni, szparagi z Powiśla, sery kozie z gospodarstwa Figa w Mszanach, oleje „Skarby Natury” spod Nałęczowa. Przy swoim grillu działali też kucharze z restauracji Koncertowa. Na prostą kiełbaskę grilla czekaliśmy równie długo co na wina. Niestety nie była najlepsza. Za słabo przysmażona, bez nacięć. Była też lubelska jagnięcina, o której przeczytacie więcej w następnym wpisie.
Skoro jesteśmy przy jedzeniu to musimy wspomnieć o rozmowie z Panią Hanną Szymanderską, kulinarnym autorytetem. Pani nie zdążyła jeszcze popróbować polskich win, ale rozsmakowała się w Jeruzalem Ordoz, które leżakuje 25 metrów pod ziemią. Byliśmy zgodni co do tego, że w Polsce wino od dawna produkowano, ale głównie sprowadzano. Szymanderska słusznie zauważyła, że woleliśmy wódkę, nalewki, piwo i miód. Zachwycała się smakiem pieczonej i podwędzanej jagnięciny, ale była niezadowolona z faktu, że podawano ją na zimno.
Były koncerty, fajerwerki i dobre nastroje. Życzymy sobie i Wam takiego jubileuszu, jakich miało z okacji 50-lecia Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym. Po zakupieniu wybranych flaszeczek mogliśmy z czystym sumieniem się oddalić i modlić się, żeby lubelskie wina znalazły się niedługo w sklepach, bo sprzedawać już je można. Szukajcie.

Przyznano specjalne wyróżnienia – Znaki Karty Winnic MPW określające najwyższą jakość win naszego regionu.

Wina oceniała komisja w składzie:
Ewa Rybak, Wojciech Bosak, Kuba Janicki, Mariusz Kapczyński

Znak Karty Winnic MPW otrzymały:

Wina białe:

Muskat odeski 2012 - Winnica Pańska Góra
Seblanc 2012 (seyval blanc + jutrzenka) - Winnica Solaris
Hiberia 2012 - (hibernal + muscat odeski) - Winnica Solaris
Chardonnay 2012 - Winnica Modła
Sara 2012 (hibernal + riesling) - Winnica Słowicza
J 12  2012 (johaniter) - Winnica Dom Bliskowice
Sibera 2012 - Winnica Słowicza
S & 12 2012 (seyval, hibernal, riesling) - Winnica Dom Bliskowice
Solaris 2012 - Winnica Modła
H 2 - (hibernal, półwytrawny) - Winnica Rzeczyca
Hibernal 2012 - Winnica Pasjonata

Wina różowe
Rondo rose 2012 - Winnica Modła
Rose 2012 (rondo + leon millot) - Winnica Solaris
Rose 2012 (rondo + leon millot) - Winnica Pańska Góra
Rose 2012 - Winnica Rzeczyca

Wina czerwone

Rondo 2012 - Winnica Wieczorków
Leon Millot 2012 - Winnica Modła
Rogent 2012 (rondo + regent) - Winnica Solaris


Komisja postanowiła docenić kilka win za jakość i szczególne zachowanie cech lokalnych:

Hiberia 2012 - (hibernal + muscat odeski) - Winnica Solaris
Sara 2012 (Hibernal + riesling) - Winnica Słowicza
Rose 2012 - Winnica Rzeczyca
Rondo 2012 - Winnica Wieczorków

Gratulujemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz