25 czerwca 2013

Atrium – o dopieszczaniu bez keczupu



Jak konkurować w Lublinie z rodowitymi Włochami? Atrium to wie.

                Smaki rodem z Półwyspu Apenińskiego już dawno podporządkowały sobie polskie języki  i portfele. W niektórych restauracjach trzeba kuchnię polonizować, bo nie ma innego pomysłu na przetrwanie. Okazuje się, że można zdobyć i utrzymać popularność, bez polewania pizzy keczupem.
                Atrium oprócz sal jadalnych posiada też ogródek i patio. Ta ostatnia przestrzeń jest najprzyjemniejsza, bo jest na świeżym powietrzu, a letnie upały tam nie dokuczają tak mocno, jak w ogródku poza murami. Jest jeszcze jeden plus. Można nauczyć się, jak radzi sobie w piekielnych zawiłościach biznesów przeróżnych. Nieświadomie uczyli nas tego dwaj panowie siedzący nieopodal: - Bo to trzeba k…a pójść, rozumiesz. Pójść i k…. wszystko się załatwi. Telefon nic k…. nie pomoże – dowiedzieliśmy się. Bogatsi o tę wiedzę zamówiliśmy wybrane pożywienie.
Rosół wołowy z tortellini
             
Paccheri
Łaszka interesowały głównie pasty, makarony i risotta, więc miała w czym wybierać. Paccheri faszerowane kiełbasą salsiccia, w sosie śmietanowym z borowikami (28 zł) było odrobinę mdłe. Gdyby to danie zaostrzyć albo podlać je mniejszą ilością sosu, to by udało się bezbłędnie. Interesująca kiełbasa wieprzowa z dodatkiem wina bez żadnych zgrzytów łączyła się z grzybami, ale ciężki sos stłumił tych bohaterów. Można by ewentualnie odrobinę zmniejszyć porcję ,ale domyślamy się, że klientom to się nie spodoba, nawet, jeśli cena się zmniejszy. W Polsce jeszcze wolimy jak jest dużo na talerzu. Znów zabrakło chleba, którym wyjadłoby się resztki sosu. Płeć piękna nie mogła też odmówić sobie wołowego rosołu z tortellini (10 zł), który był esencjonalny, ciemny i skrywał pierożki ugotowane „na ząb”. Tylko mamy pewnie wątpliwości co do tego, czy zostały one wykonane w restauracji. Po prostu były zbyt ładne. Marchewka w rosole mogłaby zachrupać, bo w postaci rozmiękczonej nie uprzyjemnia smaku.
Policzki wołowe
               
Bruschetta
Swoje łakomstwo zacząłem od bruschetty al pomodoro (5,50 zł). Pieczywo przyjemnie spieczone chrupało radośnie. Problemem był widelec, który się wyginał. Warto zainwestować w lepszą zastawę. Liczyłem na więcej bazylii, bo smak opierał się na pomidorach z solą, której było odrobinę za dużo. Ale co tam grzanka! Przecież czekałem na policzki wołowe z puree ziemniaczanym i sałatką (33 zł). Strasznie się na nie napaliłem i nie zawiodłem się. Krowia mordka była bardzo delikatna, mięciutka jak kobiece usta i bogata w winny aromat. Zabrakło mi odrobiny czegoś co podkręciłoby tę pieszczotę. Może ciut więcej soli? Puree z marchewką łapczywie spijało gęsty sos i znikało w trybie natychmiastowym. Sałatka była prostą mieszanką z przewagą sałaty lodowej (najmniej interesującej), skąpaną w kilku kroplach oliwy. Trafiony dodatek, bo nie przeszkadzał głównej atrakcji.
                Spokojny i pewny siebie kelner zaprezentował sprawny serwis. Wymienił sztućce, gdy zaszła taka potrzeba i dyskretnie doglądał wszystkich gości. Z uśmiechem na ustach znosił gadki cwaniaczków typu:  -  jakiś keczup, by się przydał – do pizzy z prosciutto crudo i rukolą…
                My byliśmy  zaspokojeni, choć niedopieszczeni. Może to przez sporą liczbę gości, a może ekipa z Atrium wie, co lubią ich klienci i tylko my się czepiamy? W końcu istnieją na rynku ponad 10 lat i na pewno częściej goszczą Polaków niż Włochów.


Adres: ul. Rynek 2, 20-111 Lublin
Numer telefonu: 81 532 30 66
Internet: http://www.atrium.lublin.pl/ (wymaga aktualizacji)
Niedostępna dla ludzi na wózkach (choć w sezonie letnim zawsze ktoś czuwa w ogródku)

3 komentarze:

  1. znafffcy blog spotowi.
    atrium marka sama w sobie a Wy promujecie żałosne carmen spod znaku aro i aventino gdzie syf kiła i mogiła.
    Popytajcie pracowników. Cudze chwalicie a swego nie znacie. Czas uderzyć się w piersi drodzy recenzenci...
    Tym razem z właścicielką nie porozmawialiście? Dziwne, że wybiórczo zadajecie sobie ten trud...
    To jest dopiero kobieta z klasą i doświadczeniem gastronomicznym!
    Uczciwość której Wam tak brakuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani IWONO prosze sie nie denerwować

      Usuń
  2. Szanowna Pani/Panie Anononimowa/Anonimowy,

    radziłbym uważać na oskarżenia o uczciwość. To raczej właściciele wybiórczo zadają sobie trud rozmowy z klientami. W klasę i doświadczenie właścicielki Atrium nie wątpimy.

    Z poważaniem
    Piotr Ginalski
    http://czysmakuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń