10 czerwca 2013

Hades Szeroka – kopę lat…



Dla nas ta restauracja jest znana od urodzenia. Czy staż równa się jakości?

Hades, to jeden z najstarszych, wciąż działających lokali samodzielnych. W pierwszej trójce powinny chyba znaleźć się też Czarcia Łapa i… „pizzeria” Pod Koziołkiem. A może nie? W każdym razie, to był lokal z wysokiej półki. Tam się organizowało podniosłe, rodzinne uroczystości. Tam się przewracałem i brudziłem kremowy garniturek po jeździe próbnej na nowym rowerku „komunijnym”. Gotowali najlepsi kucharze, np. Andrzej Malinowski – obecny Prezes Stowarzyszenia Polskich Kucharzy i Cukierników Regionu Lubelskiego. Tam też były najlepsze dyskoteki i koncerty. Po rozpoczęciu remontu w Centrum Kultury, państwo Elżbieta i Lech Cwalinowie przenieśli działalność na Grodzką, dodając do nazwy nieistniejącą już ulicę Szeroką. Sugerowałoby to, że kuchnia może opierać się na daniach żydowskich, ale obecnie w karcie są tylko jej pojedyncze wspomnienia. Dość tych wspomnień.
Przywitał nas kelner, którego kojarzymy z wcześniejszych wizyt. Tym razem obsługiwał nas bez zastrzeżeń. Interesował się nami, ale nie narzucał i sprawnie załatwiał wszelkie czynności dotyczące naszego stołu. Jemy!
Pielmieni w rosole
Z zup nie dane nam było spróbować uchy, ale żur lubelski
Żurek
z chrzanem (8 zł) i pielmieni w rosole (8 zł) smakowały jak w domu. Żur był odpowiednio kwaśny i majerankowy. Chrzan mógłby być odważniejszy, ale za to wędzonka była aromatycznym plusem. Jajka chyba czekały za długo, bo miały siną obwódkę, ale może w ferworze kuchennej zawieruchy gotowały się ciut za długo? Pielmieni były bez zastrzeżeń. Koperkowy płyn zalał zwarte, ale delikatne ciasto kryjące w punkt przyprawiony farsz. Nie zaszkodziłoby np. więcej czosnku, ale było dobrze i naprawdę domowo. Aż się zdziwiliśmy.
Pstrąg po prowansalsku
Tatar
Przed żurkiem zaatakowałem tatara, bo z niego Hades słynie. Tak wszędzie mówią i piszą. W porządku – był smaczny. Wziąłem tego tradycyjnego (17 zł), bo nadmiar dodatków zabija mięso. Czy to jakieś arcydzieło? Nie sądzę. Zwłaszcza, że kilka dni wcześniej jadłem tatara z Czarnym Tulipanie, który z nich nie słynie, a smak zapamiętam na długo. Trochę zbyt chłodny był w mojej opinii. Ale wciąż było „smakowo” nie licząc słabego pieczywa, które uratowało smaczne masełko.
Kogut w winie
Łaszek dostrzegła w jadłospisie pstrąga po prowansalsku z ratatujem i kaszą kuskus (32 zł) i po zjedzeniu miała następujące spostrzeżenia: boczek, który owijał rybę był miejscami twardy, ale sama ryba została zrobiona ze smakiem. Była co najważniejsze soczysta. Ratatuj jakby zbyt pomidorowy, mimo to – zaliczony. Kuskus wyrazisty i nieprzegotowany. To danie prawidłowych połączeń smakowych. Oczywiście, ja musiałem coś wykombinować. Kogut w winie (25 zł) był tym czego szukałem. Czymś nieszablonowym. Znów za dużo pomidorów, a winny aromat nie załatwił problemu. Za to mięso było mięciutkie i bez oporów odchodziło od kości. Problemem był rozgotowany ryż. Gdybym miał jeść dłonią, to bym się cieszył, ale pozostałem przy sztućcach. Do tego dania koniecznie zamówcie sałatkę, bo bez niej trochę nudno.
Z alkoholi radzimy wybrać słynne nalewki (pigwowa bądź dereniowa), bo piwa są nudne. Win nie braliśmy pod lupę.
Wystrój jest prosty. Ściany ozdobione są starymi fotografiami, a we wnętrzach panuje półmrok. Opinie, do których dotarliśmy bojkotują ten stan. My też wolimy jaśniejsze okoliczności. Proste też jest podliczanie cen. 100 złotych za 5 dań i dwa napoje to korzystny stosunek jakości do cen. Hades opuściliśmy w dobrym nastroju, ale gdzie jest ta legenda sprzed lat? Czy zmiana stylu i wizerunku zawsze się udaje? W tym przypadku niekoniecznie, ale pójść warto.



Adres: ul. Grodzka 21, 20-112 Lublin
Numer telefonu: 81 532 87 61 w. 3
Dostępna dla ludzi na wózkach

2 komentarze:

  1. Do Hadesu chadzam na tarty.
    Niebo w gębie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również polecam Hades. Mam zaufanie do ichniejszych tatarów, tarty bardzo dobre, inne dania też dotychczas były trafione. Obsługa zawsze miła i pomocna. Plusem jest wino w ekonomicznej opcji 30 zł za litrową karafkę. Jest klimatyczny taras (który moim zdaniem rekompensuje trochę surowość w środku). Jadłam też ich wyroby w wariancie cateringowym - bardzo smaczne. Obecnie restauracja jest w remoncie, więc może i wystrój zmieni się z wiosną.

    OdpowiedzUsuń