30 listopada 2013

Raja – smażalniany renesans


Co tam stoły socjalne w knajpach i bufety na kółkach. Na co okienka z frytkami? Lublin rybnymi smażalniami w kwestii kulinarnych trendów stoi.

Raja zajęła miejsce po El Mariachi. Czy podzieli los knajpki inspirowanej Meksykiem? Tego nie wiemy. Pomysł nie jest nowatorski, ale już przyzwyczailiśmy się do powielania schematów w kwestii gastronomii. Lokalizacja nie wydaje się najszczęśliwsza, ale jadąc Armii Krajowej, widać smażalnię, a i potykacz informujący o ofercie dnia się znajdzie. Chcieliśmy z niej skorzystać.
Ta oferta obejmowała srebrzyka z frytkami i surówką za dyszkę. Srebrzyk jednak został wykupiony, o czym poinformowała nas miła Pani obsługująca klientów. Padło więc na morszczuka i miętusa brazylijskiego. Do tego standardowo frytki i surówki do wyboru. Generalnie, smażalnia pełni też funkcję sklepu. Możemy dostać tusze, filety i rybne przetwory. Ogarnęło nas przekonanie, że lokal ten jest bardzo podobny do smażalni Sola. Różni się na pierwszy rzut oka jedynie możliwością zjedzenia na miejscu. Co więcej, widzieliśmy czapkę kapitańską, która choć unikatem pewnie nie jest to też kojarzy się z Solą. Dołóżmy do tego możliwość potraktowania rybek pieprzem cytrynowym, a także podobny wachlarz surówek i robi się jeszcze podobniej. Ten sam właściciel? Podpatrzone patenty? Jest i nowość. Fish and chips na wynos. Kawałki ryby z frytkami podawane w oldskulowym, gazetowym stylu.
Miętus brazylijski
W kwestii wyboru jest dość ciekawie. Nie występuje tytułowa raja, ale pojawia się wspomniany srebrzyk, pstrąg, karp, jest i flądra czy antar. Przykładowe ceny:  5,90 za miętusa królewskiego, 3,50 za brazylijskiego, 4 zł za morszczuka ( wszystkie ceny za 100g). Co do smaku, to nie przeżyliśmy ani rozczarowania, ani nie wpadliśmy w zachwyt. Ot, po prostu nieźle usmażone, całkiem świeże ryby oraz frytki z mrożonki (3 zł) i surówki pana na G., znane w wielu knajpach (2,88 zł). Czepilibyśmy się nieco zbyt twardej i ciężkiej panierki. Plastikowe sztućce nie znoszą jej. Po cichu liczyliśmy na lżejsze ciasto zamiast bułki tartej w roli panierunku, bo na jednym z fejsowych zdjęć takową zauważyliśmy. Mięso obu ryb było zwarte i zawierało mało ości. W zasadzie sam kręgosłup, łatwo odchodzący od białej treści. Co do miętusa – ten brazylijski nie umywa się do królewskiego. Frytkami nie ma sensu się zajmować. Surówkami też. Choć ich zaletą jest świeżość i prostota. Ja takie lubię. Zwłaszcza z czerwonej kapusty. Łaszek postawiła na tradycję, czyli surówę z  kiszonej.
Morszczuk
To, na czym wolelibyśmy się skupić, to obsługa. Niby samoobsługa, ale w kontakcie z przyjazną i jak na kategorię miejsca – profesjonalną osobą. Pani z nami porozmawiała, zapytała co lubimy, podoradzała, prezentując kolejne tusze i surówki. Gdy nałożyła frytki na talerz z niewłaściwą rybą, za chwilę sama się zdecydowała na wzięcie nowego, styropianowego nakrycia i przełożenia tuszki. Niby nic, a w połączeniu z uśmiechem i miłymi słowami potrafi to zrobić wrażenie. Ryby można zamówić wcześniej i odebrać po kilkunastu minutach.
Wystrój jest oszczędny, ale schludny i z ciekawymi akcentami jak świeczki stylizowane na morze, kolorowe rybki na ścianach. Stoły i krzesła są solidne, co nie jest oczywiste w nawet renomowanych restauracjach.
Nie twierdzimy, że jest to miejsce warte odwiedzenia za wszelką cenę, ale będąc w pobliżu nie wahajcie się. Wbijajcie i nie martwcie się o ceny ani zapaszki. Te pierwsze są atrakcyjne, a te drugie się pojawią, owszem, ale znów wbijemy szpilę pięknym i drogim restauracjom – w nich bywa o wiele „zapaszkowiej”. Polecimy tekstem z paragonu smażalni – Zakupy tu, to dobry wybór.


Adres: ul. Armii Krajowej 11, 20-539 Lublin
Numer telefonu: 505 077 555
Godziny otwarcia: poniedziałek – czwartek: 10-19, piątek: 10-20, sobota – niedziela: 12-20
Nie można płacić kartą.

3 komentarze:

  1. O rany... ale mi smaka na rybkę zrobiłeś :-) jutro jadę tam na obiad :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakby trzeba było jeszcze na coś narobić smaku, to polecamy się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja chyba też skorzystam. Z lżejszym żołądkiem wychodzi się ze smażalni, którą ktoś już sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń