07 grudnia 2013

American Dream – czyj?



Hot dog, burger, kurczak w panierce i frytki. Śnicie o tym? My nie.

Po sprawdzeniu Megustas (http://czysmakuje.blogspot.com/2013/11/megustas-na-razie-tylko-podpuszczaja.html) chcieliśmy skapitulować. Tylko, że burgery, hot dogi i smażony kurczak potrafią być nieprzyzwoicie pyszne. Nie mogliśmy przejść obok nich obojętnie. Może akurat w Olimpie zjemy tak, że wszystkie inne fast foody się będą mogły schować? – Tak sobie wmawialiśmy. Poza tym, człowiek jest jednak łasy na ładne słówka – coś o amerykańskim śnie mówią. W takim razie powinno być po amerykańsku, jak w filmach. Dużo, dobrze i wyjątkowo. Tacy z nas konsumenci. Taka w nas wola obżarstwa.
Chicken box
Ludzi było mało, a więc bez kolejek i czekania na stolik. Dość radosny pan przyjął od nas zamówienie i dał świstek z wydrukowanym numerkiem, prosząc o cierpliwość, bo zapragnęliśmy dostać wszystko naraz. Osiem minut  miało nas to jeszcze kosztować i dokładnie 28 złotych. Aż za tanio – pomyśleliśmy. Tyle, że to wszystko promocje, więc czemu wietrzymy podstęp? Więc czekaliśmy, nawet 15 minut, nawet ze spokojem. Jak na bar szybkiej obsługi – za długo. Jak na restaurację – w sam raz, tylko, czy można coś takiego tym pięknym terminem określić? W końcu usłyszeliśmy! 72! To my – odpowiedzieliśmy w duchu. Popędziłem po tackę z żywnością, darując to pokrzykiwanie.
Hot dog
Co do hot dogów (6 zł), to niby można ustalać ich skład, ale chyba nie tych z promocji. Chociaż sosy można konfigurować po swojemu. Dzięki temu skład przedstawił się następująco: grillowana parówka, kapusta pekińska (Ameryka!), pomidor, musztarda i majonez z chilli. Ciężko było ugryźć dziada, bo bułkę niepotrzebnie rozkrojono. Pieczywo jest niezłe, z małym dodatkiem ziół. Ale ciężko było nim się delektować z racji ilości sosu. Wszystko się w nim topiło. Dodatek kapusty pekińskiej to wątpliwa przyjemność. Nie ciekawiej byłoby, na wzór nowojorskich hot dogów, dodać prażonej cebulki i kapusty kiszonej? To naprawdę się sprawdza, choć początkowo nie wierzyliśmy. Uczciwie trzeba stwierdzić, że za taką cenę to jest i tak nieźle.
Top Burger
Top Burger (10 zł) zaprezentował się na podobnym poziomie. Szkoda, że obsługa nie pyta o stopień wysmażenia. Nasz na szczęście nie został zamęczony. Czuliśmy wołowinę więc znów stwierdzamy, że jak za taką kasę, to ok. Pieczywo identyczne jak w hot dogu, tylko o innym kształcie. Do tego ogórek, sałata i cebula. Więcej nie trzeba, ale na pewno nie zgodzimy się z twierdzeniem, że jako jedyni w Lublinie serwują „prawdziwe i świeże burgery”.
Na koniec zostawiliśmy Chicken Box (7 zł) z frytkami i keczupem. Ten ostatni był dość podły, ale mięso było w porządku. Owszem, było suche, ale panierka nie zawierała zbędnego tłuszczu, i prawidłowo chrupała. Czyżby coś za coś? W jej składzie wyczuwaliśmy sporo przypraw, nieco podobnych do tych używanych w KFC. Frytki to niestety gotowce, a szkoda, bo w amerykańskim śnie warto by je zrobić samemu.
Biorąc pod uwagę to, ile zapłaciliśmy, to musimy stwierdzić, że było nieźle. Pewnie jeszcze kiedyś powtórzymy wizytę, lub zamówimy ich jedzenie do domu, jak już uruchomią dostawę. Natomiast, jeśli liczyliście na odkrycie Ameryki, to się rozczarujecie. W tej fantazji wieje nudą.


Adres: Aleja (a nie ulica, droga restauracjo) Spółdzielczości Pracy 36, 20-147 Lublin
Numer telefonu: 81 451 13 53
Można płacić kartą.

4 komentarze:

  1. Poprzednim razem namawiałam Was w komentarzu do spróbowania 'U Kowalskich', niestety już nie namawiam, sprawdziłam :)
    Cały płaszcz po tej wizycie śmierdzi mi frytkami, golonka była niesmaczna, a tak się nią chwalą, niedoprawiona. Kelnerka nie potrafiła zapamiętać dań dla dwóch osób, pomyliła się także w rachunku, dodając napój którego nie zamawialiśmy, jestem zawiedziona, także Czechów nadal zostaje bez knajpy do której warto pójść na obiad:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć :) Dziękujemy za rzetelną informację. Obsługa jak w Trybunalskiej...
      Pozdrawiamy!

      Usuń
    2. Strasznie silicie się na krytykę chociaż do niczego konkretnie przyczepić się nie możecie...

      Usuń
  2. Ani American, ani Dream
    Lokal próbuje nieudolnie nasladować KFC
    Kurczak suchy i nieprzyprawiony, duża ilośc niezbyt smacznej panierki
    Frytki sztuczne, jakby to był problem zrobić swoje
    ,,Colesław" to już totalna porażka. Uwielbiam Colesława z KFC. Ten tutaj to po pierwsze mikroskopijne rozmiary (podany w pojemniku wielkości tego do sosów z pizzerii), a po drugie kompletnie bez smaku - szatkowana kapusta ze śladową ilością jakiego sosu kompletnie bez smaku)
    Ketchup chyba najtańszy z możliwych
    To była moja pierwsza i ostatnia wizyta w tym miejscu
    Teraz już się nie dziwie dlaczego prawie zawsze mają puste stoliki
    Żal tylko straconych 25 zł bo można za tą kwotę zjeść o niebo smaczniej w KFC
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń