16 grudnia 2013

Dragon – nowość?


Minimalne zmiany w karcie, odważniejsze w wystroju, stare grzechy w obsłudze i stara szufladka – kuchnia chińska. 

Recenzję poprzedniej restauracji działającej w tej samej lokalizacji znajdziecie  w czeluściach blogu lub otchłaniach bloga.
Co oczywiste, byliśmy złaknieni nowego, nawet jeśli nie wiele miałoby się różnić od starego. Tym większy sekret zmian. Jakaś upadłość? Zabieg PR? Przypomina nam to zmiany nazw klubów piłkarskich – Stal FSC Lublin, RKS Motor Lublin, KP Lublin, Motor Lublin S.A. A do czego to prowadzi? Nawet nie skomentujemy. Wygląda na to, że po prostu zmienił się właściciel.
Lenistwo podyktowane smętną pogodą nakazywało znów zamówić jedzenie do domu. Oj, ciężko z tym u nas w Lublinie. Choć dotyczy to również restauracji jedynie stacjonarnych – brak powtarzalności. Raz dobrze, a raz do bani. Przy okazji wspomnimy zamówienie z LuB Burgera. Przyjechało zimne, po czasie i wykonane byle jak. Aioli do sałatki bezpłciowe, burger przesmażony, choć całkiem smacznie pomyślany, a frytki w ilości kilku sztuk miękkie, jak dla bezzębnych. Proszę się nie zrażać – mówił głos słuchawce odpowiedzialny za realizację zamówienia. Kto? My? Nigdy! Będziemy dalej polować i chwalić lub ganić.
Dragon w zasadzie nie przyjechał spóźniony, bo i czasu nie określił. Mniej więcej 50 minut czekaliśmy, a więc dało się wytrzymać. Lub Burger też mógłby tak się wyrabiać. Wracając do wariantu azja
Zupa z owoców morza
(tajska zupa z owocami morza, podawana na ostro)
tyckiego - nie podsumowano zamówienia i nie podyktowano należnej kwoty, powiększonej o 50 groszy za każde danie. Osoba przyjmująca zamówienie nie wiedziała, jakie są braki na kuchni, przez co rozmowa się wydłużała i nie kończyła na jednym połączeniu. Lepsze to niż przywiezienie jedzenia niespodzianki. Nie dostaliśmy pałeczek, co jest standardem lubelskim, jeśli chodzi o bary inne niż te serwujące sushi. Zupę dostaliśmy w miniwiaderku. Nie wiemy co o tym sądzić, ale skoro królują kubełki, koryta i tym podobne naczynia, to czemu nie miniwiaderko? W sumie dzięki temu porcja zupy była więcej niż solidna. Przynajmniej dostawca był uprzejmy.
Kurczak po seczułańsku
Co do smaku tajskiej zupy z owoców morza podawanej na ostro (9 zł)) to mamy mieszane uczucia. Ostrości w niej niewiele, ale wkładki sporo. Szkoda, że morskie stworzonka stanowiły mniejszość i to dość gumowatą. Dużo było za to imbiru, trawy cytrynowej, pędów bambusa i mleczka kokosowego. Śmiemy wątpić w to, że zupa była z owoców morza. Raczej była z owocami morza. Porcja wystarczyła za cały obiad. Zalegała niestety w żołądku, ale może innych to nie dotyczy. Generalnie, mimo wszystko plus, bo smaki były prawidłowo połączone i zrównoważone.
Dalej było równie niejednoznacznie. Kurczak po „seczułańsku” (14 zł) był mieszanką wielu warzyw i mięsa. Smaki dokumentnie się pomieszały i nie wyczuliśmy żadnej myśli przewodniej. Brakowało pikanterii co jest charakterystyczne dla prowincji Syczuan. Plus za niezłą, słodko-kwaśną surówkę i dobrze ugotowany, lepki ryż. Choć do jedzenia widelcem lepiej nadaje się sypki.
Chiński makaron z wołowiną
Chiński makaron z wołowiną (15 zł) to kompromis między tym co chciała Łaszek, a tym co było na stanie. Makaron już po chwili był całkowicie zlepiony, ale zachował niezły aromat. Widoczne były fragmenty ściętego jajka, mięso zaś było miękkie i soczyste. Czuć było imbir i inne wymagane przyprawy.
Ciekawostkę dla mnie stanowiły sosy chilli. Jeden pikantny, drugi łagodny. Czy mieliśmy polać sobie nimi dania niczym polewa się czosnkowymi wynalazkami bóły drożdżowe w udających Włochy „picerniach”?
A więc jak sami się domyślacie, Dragon to wybór taniego, nienajgorszego jedzenia w ilości, która zapewnia pokonanie głodu. Znów nie możecie spodziewać się nieba w gębie, ale chyba im nie oto chodzi. Dragon ma dość podobne menu do poprzednio funkcjonującego tam zakładu i nie wprowadza poważnych zmian kulinarnych, za to mamy inny wystrój i to by było na tyle.


Adres: ul. Młyńska 11, 20-001 Lublin
Numer telefonu: 669 299 331
Dostawy realizowane do godziny 21.
               

4 komentarze:

  1. Cenię sobie Wasz blog za rzeczowość i obiektywizm więc pozwolę sobie napisać parę słów . W Lublinie nie ma żadnej restauracji serwującej kuchnię chińską . Był Wielki Mur na ul Harnasie , w którym można było zamówić min. chinesse pot ..ale niestety to już historia , smaki najbardziej zbliżone do chińskich nie przypadły do gustu Lublinianom .To co można zamówić w Dragon 9 Smoków , Sajgon i innych restauracjach niby-chińskich działających obecnie w Lublinie to kuchnia wietnamska powstająca z podłych półproduktów . Jeżeli chodzi o Dragona polecam omijanie z daleka , problemy żołądkowe i sosy które farbują język ( może i nawet świecą w nocy ) to tylko niektóre negatywne aspekty wizyty w tym barze. A stylizowanie potraw na tajskie przez dodanie mleka kokosowego czy pasty chilli to po prostu żart ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety musimy się zgodzić... Żeby choć menu tych knajp różniło się od siebie...

      Usuń
  2. Niestety nie zgodzę się z przed mówcami.... jak nie pasuje Tobie " niby chińskie" jedzenie w Lublinie to jedź sobie do Wawy np. China Garden przy chyba Kazachskiej albo od razy do Chin... albo akceptujesz to serwuje sie w Lublinie albo przestań jeść.. byłam w Dragonie w listopadzie i byłam kilka dni temu... polecam kurczaka w sosie czosnkowym pik, ryż smażony z kurczakiem i wołowinę pik. Dania są dużych rozmiarów i moim zdaniem są dobre. Jest gdzie usiąść i przede wszystkim po wyjściu w tej knajpy nie śmierdzi sie 2dni. Ja polecam i twierdzę że nie wszystkim można dogodzić... więc najlepiej spróbować samemu. PS do os.Anonimowy.... niektórzy , lecąc do włoch i jedząc włoską pizze twierdzą że pizza nie jest włoska więc co Ty możesz wiedzieć o tajskim jedzeniu... tak się składa że byłam w Tajlandii 2 lata temu i jadłam potrawy i zupy z mleczkiem kokosowym - pewnie to jak w chinach, każdy region mam swoje przyprawy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepsza kuchnia chińska jest na wolskiej 11.

    OdpowiedzUsuń