30 stycznia 2014

Al Nero – gender


Nietypowa lokalizacja, mały i ciepły lokalik, niezły smak. Powinni się obronić.

Ulica Weteranów nie słynęła dotąd z gastronomii. Kojarzymy puby, bary, jakieś knajpy typu wszystko i nic, a tu niespodzianka. Pizzeria z aspiracjami. Musieliśmy popędzić. Niestraszny był mróz, śnieg i przewiany kręgosłup. Z daleka majaczył szyld, oczywiście czarno-biały. Coś też migało. To i dyskotekę otworzyli? – pomyśleliśmy. Nie. To tylko kogucik na dachu samochodu straży miejskiej, który zainstalował się koło lokalu i ukrywał panów zakładających dzielnie blokady na koła.
Gdy poczuliśmy przyjemne ciepło, od razu usiedliśmy i liczyło się już tylko menu. Szybki ogląd wnętrza. Tak jakby dwa garaże połączone w jedną całość. Piec, stanowisko do przygotowywania placków, małe zaplecze, kilka stolików i toalety. Wystarczy. Solidne meble są akuratne do niezobowiązującego pożerania. Dwie pizze zgrabnie się zmieściły na jasnym stoliku, kontrastującym z czarnymi krzesłami. Do tego dwie aromatyczne oliwy, prostokątne talerze z bardzo ładnymi sztućcami i nie pozostało już nic innego jak rzucić się na nowe zdobycze.
Pizza Dorotea
Zazwyczaj stawiamy na klasyczne dodatki, ale zaintrygował nas skład pozycji Dorotea (26 zł). Nie zawiedliśmy się, choć to nie były ulubione rejony łaszkowego łakomstwa. Ja natomiast uważam, że kompozycja jest kompletna, pomysłowa i za to gratulacje. Na cienkim, chrupiącym na brzegach cieście znajdowało się sporo składników (zbyt dużo jak na włoską tradycję), ale myślę, że ich wielość zadowoli gości, zwłaszcza studentów, których pełno w okolicy. Pikantna kiełbaska (niestety w menu nie jest podana jej konkretna nazwa, czy skład), gorgonzola, kapary, bazylia i oczywiście mozzarella plus sos pomidorowy. Będzie chodzić za mną ten zestaw, bo zawiera w sobie i ostrość i odrobinę słodyczy zrównoważonej kwasowością. Kontrastujące sery dodawały charakteru.
Pizza Gambaretti
Drugi placuszek - Gambaretti (22 zł) pokryty był krewetkami, czosnkiem oraz mozzarelką i oczywiście standardowym, czerwonym sosikiem. Mieliśmy cichą nadzieję na kilka większych morskich stworów, ale postawiono na sporą ilość krewetek koktajlowych, wcześniej gotowanych i mrożonych. Nie smakowały źle, ale naprawdę to danie można wynieść na wyższy poziom, stosując choćby krewetki surowe (nawet mrożone) i upieczone na pizzy. Delikatna nuta czosnku przyjemnie wydobywałaby esencję skorupiaków.
Analizując podane pizze musimy stwierdzić, że było na nich za dużo bogactwa i sosu. Porcje nie trzymały poziomu, co utrudniało nakładanie na talerz lub jedzenie łapami, co przecież jest najsmaczniejszą formą konsumpcji. Szkoda też, że w lokalu używane są  piece szamotowe, a nie oryginalne kamienne, opalane pachnącym drewnem. Z tych drugich wychodzą prawdziwe cudeńka. Wątpliwości wzbudziła też używana mozzarella, której do oryginału z bawolego mleka daleko. Zastanawiamy się, jak duży wpływ na smak ma też wyrabianie ciasta dłońmi. W Al Nero, szefowa kuchni posługuje się głównie wałkiem. Co nie znaczy, że ciasto było niemiłe. Wręcz przeciwnie.
Szybka i dbająca o klientów obsługa zasługuje na pochwałę, ale minus za to, że nie otrzymaliśmy rachunku. Kasa nie została jeszcze sfiskalizowana, ale kwitek można wypisać ręcznie i później go rozliczyć. Dość odważne posunięcie właścicieli. Ewentualnie można było zachęcać pierwszych klientów płatnością na zasadzie „co łaska”, co jest praktykowane w niektórych nowych lokalach. Przesadzamy?
Do Al Nero warto wpaść, bo każda pizza nie będąca bułą drożdżową z farszem, których niestety jeszcze pełno w Lublinie, jest na wagę złota. Z czasem i nabytym doświadczeniem liczymy na jeszcze przyjemniejsze doznania smakowe. Niech tylko nie oszczędzają na składnikach. Lepiej dać ich mniej, a w lepszej jakości. Co do ciasta – sami mówili w rozmowie z sąsiednimi gośćmi, że jeszcze eksperymentują. Zatem powodzenia.
Aha. Miało być coś o gender. Skoro w Al Nero jest szefowa kuchni, to chyba jest już mowa o wpływie ideologii gender. Tak naprawdę nie wiemy, bo im więcej o tym czytamy, tym bardziej nas to nuży i miesza w głowach. Może lepiej Wy coś napiszcie, piękne czytelniczki i mniej piękni czytelnicy.


Adres: Weteranów 19A, 20-044 Lublin
Numer telefonu: 81 465 25 00
Godziny otwarcia: wtorek – piątek od 16 do 22, w sobotę od 13 do 22, w niedzielę od 14 do 21
Internet: https://www.facebook.com/pizzaalnero
Dostępna dla ludzi na wózkach.
Skoro nie ma kasy, to pewnie jeszcze nie można płacić kartą.
Alkoholu na razie brak.

8 komentarzy:

  1. strasznie marny ten wpis i z błędami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a teraz to juz nie pamietam 4 miesiące zrobiły swoje :) przeczytam potem jeszcze raz to napisze oco chodzi

      Usuń
  2. Marna ta pizza. Ciasto ujdzie ale jakość pozostałych składników pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza ser.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. według mnie jedna z lepszych w lublinie na pewno bym nie powiedział że są słabej jakości składniki

      Usuń
  3. pizza świetna. Jedna z najlepszych w Lublinie. Mimo tego, że mały lokal to atmosfera jest przyjemna. Szefowa robi pizzę na oczach klientów, a nie na zapleczach jak w większości . Polecam

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam serdecznie.... dwa słowa o pseudopizzerii Al Nero !!!
    PIZZA
    Strasznie niesmaczna - na naleśnikowym milimetrowym cieście ze skrajnie skromną ilością sosu, sera oraz składników - fatalnie wydane pieniądze !!!
    NIE POLECAM !!!!!!
    Więcej tam się nie pojawię !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest, jak się jest fanem polskiej pizzy na grubym cieście z wielką górą składników :) Ale spoko, każdy ma swój gust i jak ktoś woli taką właśnie "polską" pizze to przecież jest jej od groma w naszym mieście, a i lepiej dla mnie - większa szansa na wolny stolik :). Tylko po co tak się wydzierać w komentarzach? :D Według mnie Al Nero to jedna z najlepszych, albo nawet najlepsza pizza w Lublinie! Jadłem wielokrotnie prawdziwą pizze we Włoszech i uważam że Al Nero bardzo dobrze sobie radzi z odwzorowaniem tamtych smaków! Polecam gorąco :)

      Usuń