22 maja 2014

Arte Del Gusto – głód nowości



To nic, że się już tam było. Gdy zamykają i obiecują, że znów otworzą, to tak jakby nowa knajpa wchodziła. A my lubimy nowe.



Myśleliśmy, a raczej marzyliśmy, że zmieni się wszystko. Nie chodzi o kolor ścian ani  o dodatkowe kinkiety. Po prostu wejdzie nowa karta, ewentualnie nowy zestaw składników, z których Ivo Violante otworzy następną fazę procesu krzewienia kultury włoskiej na polskich talerzach.  Tymczasem głównymi zmianami są ogródek i opalany drewnem piec do pizzy. Także sama pizza co jasne. A może ogródek już był? Załóżmy, że nie. Tym milej było z niego skorzystać. Szybkie kelnerki od razu dały o sobie znać pytając o napoje i proponując jadłospis. Menu nie zmieniło się w sposób, który kazałby je ponownie zgłębiać. Padło na coś nowego, coś, co już było i coś, co -  przynajmniej w założeniu - zmienia się codziennie.

Krem z białych warzyw

Zupa dnia. Och, jak enigmatycznie to zawsze brzmi i jakie niespodzianki może przynieść! U Sarzyńskiego na przykład - licząc, że to będzie zupa sezonowa, no i pewnie tania, bo się przyjęło z tymi daniami dnia, że drogie nie są – dostałem przeciętny i niekoniecznie sezonowy rosół z pulpetami i szpinakiem za 12 złotych, a mogłem mieć dobry żurek za kilka złociszy mniej. Wróćmy do Włoch. Tutaj było milej. Świetny krem z białych warzyw kosztował 8 złotych. Smakowo był idealny. Tego oczekujemy od potraw tego sortu. W składzie wyczuliśmy seler, kalafior i ziemniaki podbite rozmarynem. Do tego uczciwe grzanki i kilka kropel przedniej oliwy. Konsystencja była idealnie gładka. Zrobiło nam się głupio, że nie zawsze przykładamy się do kremów w domu. Dostaliśmy dwie porcje, choć zamawialiśmy jedną. Podziękowaliśmy za drugą, ale później odrobinę żałowaliśmy.
Saltimbocca z karczochami
Jeszcze lepsza była saltimbocca (21 zł). Nie chcieliśmy egzaminować Włocha z klasyki, a raczej zjeść coś, co na pewno robi świetnie. Nie myliliśmy się. Krwista cielęcina naprawdę rozpływała się w ustach. To nie frazes, którego zbyt często się używa. To sztuka. Polacy raczej boją się krwi cieląt, choć starsze sztuki już przychodzą nieskatowane ogniem na ich stoły. A jak zmieszać to mięsunio z sosem winnym z dodatkiem szałwii, kaparów i otuliną szynkową pierwszej kategorii, to mamy chwilowy kres poszukiwań spełnień wołowych. Tylko porcja może przerazić. Trzy małe kawałeczki? To może być szok dla niektórych wydających dwie dyszki. Dodatki zamawiamy oddzielnie i tu chyba jest pewien problem. Poprosiłem o karczochy (4 zł) i dostałem 4 ich fragmenty, tyle, że zimne, raczej z marynaty słoikowej. Niefajnie. Mamy porę na nie. A gdyby danie podać ze świeżym pieczywem? Kiedyś w Aurigii serwowano do dań proste sałatki. Można by wrócić do tego. Wygadaliśmy się. O starą-nową Aurigę chodzi w tej recenzji, ale przecież Wy już to wiecie.
Pizza Crudo
Czas na nowość z Hempla – pizzę. Tutaj nie ma nad czym się rozwodzić. Niezła, ale ze zbyt dużą ilością składników, zbyt wilgotna, rozwalająca się, ze zbyt grubym ciastem jak dla nas. Crudo za 26 złotych do poprawki. W drewno, którym opalany jest piec – wierzymy, choć nie wyczuliśmy. Będziemy błogosławieni?
Obsługa była nam życzliwa, sprawna i… rozczulająca. Gdy Pani w śmiesznej, czerwonej czapeczce przyniosła pizzę Łaszkowi (zawsze pada sakramentalne pytanie – dla kogo to danie?) i zauważyła, że zjadłem saltimboccę, stwierdziła ze szczerym uśmiechem: - Pan już zjadł? Ale głupio -. Też się uśmiechnęliśmy. Zabrakło też karty win, choć restauracja ma w nazwie enotekę. A piwo było bez pianki. Przydałoby się też zagadnięcie o kolejność dań. Nie można też pominąć klimatycznych próśb o klucz do toalety. Jakbyśmy byli w Kluczborku (ach ten „Rejs”).
Mamy zdolnego szefa ze świetnymi pomysłami popartymi fachowością, ale z nierówną formą  lub niezdyscyplinowanym zespołem w kuchni. Mamy ładny lokalik z nie do końca sprecyzowaną atmosferą i kombinacje z nazwami. Tak już chyba zostanie. Ciągle jakaś niewiadoma i brak stałości, podszyty włoskim temperamentem. Pat. Zobaczymy, w którą stronę pójdą.

Aktualizacja: Ivo Violante jest obecnie szefem kuchni i współwłaścicielem w Ivo Italian.


Adres: ul. Jana Hempla 5, 20-008 Lublin
Numer telefonu: 504 445 231, 510 110 338
Godziny otwarcia: poniedziałek – piątek: 10-21, sobota – niedziela: 13-22

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz