08 lipca 2014

Alter – fachowcy



Lud będzie gadał, że jest sztywno. Pomendzi, że drogo. My w tym czasie zjemy całą kartę.

To chyba najdłużej wyczekiwany przez nas debiut, bo po pierwsze - hotel szczyci się pięcioma gwiazdkami, co w Lublinie jest fenomenem, a po drugie – bo za kuchnię miał się zabrać Wiesław Kurowski – niepróbowany przez nas od czasu odejścia z Magii, a mający na koncie mieszanie w garnkach pod egidą Paula Bocuse’a. Jego zastępcami zostali Tomasz Rodzki i Adam Piechaczek. Ten ostatni szalał podczas ostatniego Europejskiego Festiwalu Smaku, wygrywając razem z Pawłem Kotyło konkurs „Lubelskie Smaki 2013”. Atmosfera była regularnie podgrzewana, a wrzucenie na internetową stronę hotelowego menu dało sygnał do ataku.
Czekadełko nr 1
Kelnerzy zaprowadzili nas do ustronnego stolika dla dwóch osób i już do końca naszej wizyty dbali o dobre samopoczucie. Serwis przebiegał fachowo, choć nieznajomość składu deski serów, podanie niewłaściwych soków, brak doręczenia karty win, czy kolczyk w uchu – na moment osłabiały pozytywne wrażenie (apropo kolczyka – staroświeccy jesteśmy?). Dość surowy, ale przy tym elegancki jest wystrój jadalni. Dominują szarości, pasujące do zabytkowej kamienicy. Ważne, że stoły są w komfortowej odległości, a krzesła są bardzo wygodne.
Czekadełko nr 2
Szamanie zaczęliśmy od czekadełek – „prezentów od szefa kuchni”, a więc świeżutkich bułeczek i masełka oraz gruszki z gęsią wątróbką, malinami i bratkami. Na pewno każdy gość będzie zadowolony takim przywitaniem. Pieczywo z makiem, rodzynkami, a może bejbi bagietka? Jasne, że wszystkie. A gruszka? Przyjemnie chrupka, niezbyt słodka – co dla nas było zaletą, ale foie gras gdzieś nam zginęło za sprawą grzybowych aromatów. Rozochociliśmy się, nie tracąc jednak czujności.
Bulion kaczy z pierożkami
Łaszek po wyjściu zapragnęła powtórki z jej kaczego bulionu i kąpiących się w nim makaronowych pierożków z kwaczącym dawniej, a teraz urzekającym nadzieniem.  (22 zł).
Jesiotr
Czysty, choć głęboki barwą płyn z gracją opływał zielone od pietruszki cacuszka z ciasta. Taka sama delikatność towarzyszyła mojemu jesiotrowi (z nieocenionej „Pustelni”) zawiniętemu w sałatę i podanemu z konfitownymi pomidorkami oraz grzankowymi krążkami. Jeszcze tylko sos z musztardy Dijon – dla mnie za mało pikantny, bo przecież ta musztarda nie bez kozery ma swą moc. Cieszy uwypuklenie  walorów ryby, a także zachowanie jej sprężystości, bo to nie jakaś tam panga.  Taka przyjemność w Alterze - za 35 złociszy. Coś jak przystawka, ale w dziale „Pierwsze Dania”. No ale sery mają z deserami w dziale „Słodkie” na ich stronie w necie…
Kaczka sous-vide
Poziom dań nadal był wysoki. A na dowód różowiutka kaczka sous-vide z przechrupką skórką (na pewno podsmażona na początkowo zimnej patelni). Delikatne, a pełne swojego naturalnego smaku i soczyste. Znów cieszyły kwiatki, tylko szkoda, że te same. Warto odnotować listek nasturcji. Plus za ziemniaczki ogarnięte kaczym sosem z kaczym tłuszczem i punkcik za pomadowy, cieniutki plaster jabłuszka. Reszta dodatków to tylko niezbyt wciągająca zabawa kształtami, a z tego co wiemy, jeden z kucharzy – Sebastian Demakin lubi bawić się w carving. Niech poświruje trochę. Cena kaczki – 55 PLN. Ale to, na co koniecznie powinniście się skusić, to desery. Na przykład fantazja z białej czekolady na chrupce migdałowej z lodami pieprzowymi (20 zł). A i granat się przewinął. W ogóle stwierdziliśmy, ze lody będą chyba ich konikiem. Ot choćby takie musztardowe. Generalnie - w menu desery prezentują się najokazalej i tak też jest na talerzu.
Fantazja z białej czekolady
To co łączy wszystkie dania, to udany mariaż składników i przemyślany balans ich odcieni smakowych. Dawno tak nie jedliśmy. Może brakuje nieco szaleństwa, pewnie wielu kulinarnych hipsterów zatęskni za czosnkiem niedźwiedzim w pysku kapłona,  ale na pewno warto odwiedzić restaurację z takim podejściem do produktów i ich ostatecznego wyrazu. Od razu widać zamiłowanie do nouvelle cuisine. Tej, której ojcem jest już globalny, choć francuski Bocuse, a kontynuatorem nasz lokalny Kurowski.



Adres: Grodzka 30
Numer telefonu: 601-902-800
Niedostępna dla ludzi na wózkach

12 komentarzy:

  1. żenadą jest oceniać człowieka po wyglądzie, tak jak dania po wyglądzie, sorry to koniec naszej wspólnej przygody...

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat do dyskusji. Jeśli od razu skreślasz taką możliwość, to świadczysz też o sobie. Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. świadczę o wolności wyboru, prawie do tego, że każdy może być sobą i wyglądać jak chce, bez względu na to co robi i gdzie się znajduje. ocenianie człowieka przez pryzmat jego wygląd, to prostactwo, sorry.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie uważamy, że kelner restauracji w hotelu o tak wysokim standardzie może wyglądać jak chce bez względu na wszystko. Opisaliśmy pracownika restauracji, a nie np. jej klienta. Natomiast kolczyk może nikomu nie przeszkadzać. Ciekawi byliśmy opinii innych. Rozumiemy oburzenie, ale lepiej jest dyskutować bez zbędnych emocji.

    OdpowiedzUsuń
  5. @vader696
    Prostactwo to jest właśnie przeświadczenie,że można wyglądać jak się chcę bez względu na okoliczności. Dresy w teatrze, dekolty i kuse spódniczki w kościele, japonki w biurach, egzaminy na studiach w bluzach z kapturem. Brak kultury i słoma w butach wyniesiona z domów o małorolnej proweniencji. A komentarz, że dania nie ocenia się po wyglądzie to już Himalaje zidiocenia...
    @Czy smakuje?
    Nie wiem czy jesteście staroświeccy ale dziwi mnie, że komuś kto pisze o "szamaniu" przeszkadza kolczyk w uchu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szamanie wywodzi się z języka więziennego, po takim określeniu już nie potrzeba nic do określenia z kim mamy do czynienia....

      Usuń
    2. Pan electro nadal czyta nasze recenzje, choć nie podobały się. Miło nam... Prosimy jednak ważyć słowa.

      Usuń
  6. Staramy się zauważać wszystkie szczegóły, a z tym nieszczęsnym kolczykiem, to być może przesadzamy - stąd chęć poznania innych opinii. Jednemu to będzie wadzić, drugiemu - nie.

    OdpowiedzUsuń
  7. jak bedziecie pownownie koniecznie spobujcie grasicy. ogolnie to lokal pierwszy taki w lublinie i bardzo mile zaskoczenie

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno spróbujemy jeszcze wielu ich propozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Żeby jeszcze wszystkie Wasze recenzje były takie obiektywne...
    Ciekaw jestem kiedy Pan Wiesław był u Paula?

    OdpowiedzUsuń
  10. Był w czasach, kiedy szefował kuchni restauracji Magia.

    OdpowiedzUsuń