Cukiernia Sowa – na lody nawet w zimie

A do lodów domówcie sobie inne słodkości, bo warto.


W końcu mam powód, żeby ulegać Łaszkowi w kwestii udania się do Galerii Orkana. Wcześniej nie widziałem ani potrzeby, ani sensu łażenia tam. Ot sklepy i tyle. Ale teraz, to co innego. Jak tylko usłyszeliśmy o otwarciu cukierni, musieliśmy popędzić na miejsce. Nazwisko wybitnie znane w gastronomii, budzące emocje, choć nie o tego Sowę chodzi. Zbieżność nazwisk raczej przypadkowa. Lokal kojarzymy z Aleksandrą Sową, która pojawia się czasem na szklanym ekranie telewizorów i pichci różne rzeczy. Nie jest to jednak celebrytka, a utytułowana mistrzyni, znana również poza granicami kraju. A i biznesłumen z niej niezła na pewno. Mieliśmy wątpliwości, czy Cukierni Sowa będzie bliżej do korporacyjnej sieciówki, czy raczej klimatycznej kawiarenki ze słodyczami, którą każdy „ma za rogiem”.

Oczywiście lokalizacja w centrum handlowym wyklucza nastrojową intymność i ma też wpływ na jakość obsługi, która zazwyczaj spada wraz ze wzrostem ilości klientów. Ale najważniejsze pozostają słodkości. Tylko z obowiązku wspomnimy o jasnym, schludnym, eleganckim, ale niezbyt przytulnym wnętrzu, w którym dominuje brąz i beż. Jeśli mowa o obsłudze, to chyba jest ona najsłabszą stroną przedsięwzięcia. Nie bardzo wiadomo, czy można liczyć na obsługę przy stoliku, za to mamy stanowisko zwrot naczyń. Panie obsługujące klientów nie są zbyt rozmowne, nie wszystkie pamiętają o uśmiechu. W zasadzie to tylko „obsługują klienta”.
Tort Sacher

Klient zaś będzie wolał skupić się na tym, co włoży do ust, a jest w czym wybierać. My postawiliśmy na lody (słony karmel i sernik z truskawką w cenie 3 zł za gałkę). Warto dodać, że deser podano w waflu duńskim, który nie jest standardem w innych lodziarniach. Smak nie pozostawiał pola do jakiegokolwiek narzekania, Łaszek rozkoszowała się nie tylko aromatami, które są w nazwach, ale i mlecznym, bardzo przyjemnym tłem. Słony karmel robi furorę w świecie gastronomii – pyszna zestawienie. Sernikowe też na wysokim poziomie. Ja w tym czasie zająłem się moim Tortem Sachera (ok. 18 zł za porcję). Kilka już w życiu zjadłem i kombinacja, że ten w Sowie jest znakomity, bo miękki, lekko wilgotny od pączu rumowego, z mocnym akcentem warstw konfitury morelowej i nieco delikatniejszym tryśnięciem marcepanu . Sacher na szczęście nie był zimny. Czekolada również przekonała do siebie. Nie ma mowy o kombinowaniu. Przyczepiłbym się do podania. Powinno się ten tort podawać z bitą śmietaną. Jak w austriackiej Demel, która rości sobie prawa do najoryginalniejszej oryginalności i sądziła się o to już nie raz. Poczytajcie o historii powstania wypieku, bo warto sobie przybliżyć sylwetkę książęcego kuchcika Sachera.
Pralina jabłuszko
A na deser po deserze zostawiliśmy sobie pralinki. (ok. 3 zł za sztukę). Marakuja i jabłuszko wydały się najciekawsze. Piękny wygląd słodkiej galanterii zapewniają lśniące czekoladowe  płaszczyki, kryjące owocowo-czekoladowe nadzienie. Ja wolę marakuję, Łaszek jabłuszko, wzbogacone żubrówką – to pewnie kwestia tego, którą  zje się najpierw. Obie są punktem obowiązkowym dla odwiedzających cukiernię. Warto też zwrócić uwagę na eleganckie opakowania. Gustowne prezenciki.
Pralina marakuja
Polecamy bez wahania. W naszym mieście wciąż brakuje podobnych miejsc, w których można zatracić się w słodkich szaleństwach. Niestety nie spróbowaliśmy kawy, bo poziom kofeiny mieliśmy w żyłach niebezpiecznie wysoki. To zadanie dla Was. Czekamy na opinie.

Adres: Władysława Orkana 6
Telefon: 81 532 35 55

Godziny otwarcia: poniedziałek-sobota od 9 do 21, niedziela 10-20

Komentarze

  1. Poszedłbym z dziewczyną, ale nie mam dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo lubię lody i nie przeszkadza mi pora roku:)te wyglądają apetycznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I smakują wyśmienicie, o wielkości gałki nie wspomnę. gorąco polecam

      Usuń
  3. Lody (przynajmniej 2 gałki) dają w najtańszym, najzwyklejszym wafelku takim jak wszędzie. W smaku są OK, ale nic ponad OK. Jedliśmy dużo lepsze. Smaków do wyboru również nie ma zbyt wiele. Ogólnie średnio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry,

      a gdzie w Lublinie można zjeść dużo lepsze? Co do ilości smaków, to wydaje nam się, że nie powinno chodzić o ich mnogość, a jakość.

      Pozdrawiamy,
      zespół Czysmakuje?

      Usuń
  4. kurczę Wy naprawdę macie wybujałe ego i patent na nieomylność. Nie można się znać na wszystkim. Od deseru, wszelkie rodzaje mięsa, techniki gotowania, odczytywania ukrytych smaków wina po kuchnie wegańską. Nawet uchodzący za autorytety w branży nie znają się tak jak Wy i mają więcej skromności. Trochę pokory bo zalatujecie prywatą i zwyczajnie stajecie się mało obiektywni a co za tym idzie wiarygodni.
    Słuchajcie uwag innych.
    Macie kilka ulubionych miejsc i chociaż by się waliło i paliło to i tak będziecie stali przy swoim a prawda jest najczęściej zupełnie inna. Jedni ledwo wiążą koniec z końcem, drudzy na tygodniu zamknięci, inni nie umieją obsłużyć 30 osób a Wy dalej z uporem maniaka polecacie i wychwalacie.
    Grzegorz Fornal.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam,
    Sowe w Lublinie promowalismy przez 8 lat (Hotel Europa-Krak. Przedmiescie, CH E.Leclerc T.Zana) az nastal koniec i kres tej pychy, braku szacunku dla przedstawicieli regionalnych a zasadniczo znacznego pogorszenia sie jakosci i nie jest to ABSOLUTNIE zadna nowosc w Lublinie jak sami na swoich stronach to opisuja..
    A znaczna wiekszosc stalych klientow zauwazyla, ze wyroby Sowy 8 lat temu a obecne roznia sie znacznie, oczywiscie in minus niestety!
    Dlatego tez po konkretnych cieciach, postanowieniach a zasadniczo wieloletniej trosce o lubelskiego klienta i cukierniczej rewolucji z dwukrotnym Mistrzem Swiata Cukiernikow Panem Kandulskim z Poznania proponujemy Panstwu odwiedzic nasze cukiernie (Hotel Europa- ul.Krak. Przedmiescie 29, CH Felicity ul. Al. Witosa 32) i skosztowac przepysznych nowosci, znacznie tanszych, bez konserwantow i ulepszaczy..
    Pozdrawia zaloga
    Ambasador cukierni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Trudno zgodzić się z taką oceną. Wydaje mi się , że to ,,głos'' chorej konkurencji. Uważam, że cukiernia sowa jest bezkonkurencyjna- bardzo smaczne produkty, dbałość o klienta. Regionalnie ,,rzemieślnicy" w tej branży niech się uczą od Sowy- niech zaczną od likwidowania tej sztuczności, prawdziwej tablicy Mendelejewa Cieszę się, że na Lubelszczyźnie mamy produkty Sowy. Dbałość o klienta i jakość produktów - na 6 z plusem. A ilość klientów nie pozostawia złudzeń. Jedynie skromnie prosimy o pączki !!!!!!!(nie tylko przy okazji ,,tłustego czwartku". Pozdrawiają klienci Sowy

      Usuń
    2. Witam. Na szacunek klientów trzeba sobie zasłużyć jakością produktów. Cukiernia Sowa to zyskuje od razu. Nie można pisać ,,o końcu pychy'', bo ta cukiernia jej nie przejawia. Kto o tym śmie pisać niech się zastanowi, dlaczego wspomniana CUKIERNIA AMBASADOR, bo zakończeniu współpracy z SOWĄ ,świeci pustkami . O produktach, dalekich od smaków Sowy, już nie wspomnę. Nie chodzi o regionalizm tylko o zdrowotność i smak! pozdrawiają klienci Sowy

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że w każdym mieście, w którym znajduje się cukiernia Sowa jest ogrom ludzi. Jestem z Poznania i mam swoją ulubioną Sowę w Galerii Malta. Podają tam pyszności, czasem nie mogę się oprzeć jak za ladą widzę te wszystkie smakołyki. No cóż trzeba przyznać , że są wybitni w tym co robią.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem o jakiej Sowie tu mowa? Kupiłem w cukierni Sowa z 5 tortów. Wszystkie nie nadawały się do zjedzenia. Cukier był tam co najmniej w 3 krotnie większej dawce niż powinien. Po jednym kawałku drapało gardło od cukru i zbierało się na mdłości. Mam nadzieję, że nie dają rakotwórczej gliceryny do ciast?
    Prawda jest taka, że moja matka robi bez porównania smaczniejsze i bardziej wyszukane torty. I chwała mi za taka matkę, bo nie muszę się zachwycać byle czym.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz