27 września 2015

Cafe Mekan – bo kebap niejedno ma oblicze



Po otwarciu hotelu Wieniawski miał znów nastać smutny oczekiwania na ciekawe nowości, a tymczasem podczas całkiem zwyczajnego przechodzenia z punktu A do punktu B trafiliśmy na bardzo miły lokal.

Najpierw w oko wpadł szyld. Niezbyt oszałamiający, w dodatku wyglądający na leciwy więc głowa kazała myśleć, że to pewnie nic takiego, że to już było, ale serce chciało potwierdzenia, bo to może jakieś nowe smaki i dobrzy ludzie. Szybkie poszukiwania w sieci dały odpowiedź. To nowa knajpka i to w dodatku z jedzeniem. Nie z pizzą i nie burgerami. Choć podają tam jedną z polskich miłości – kebab. Na początku dobre wrażenie robi kamienica. Klimatyczny budynek wybudowany w latach 1911-1912 to o wiele bardziej ekscytujące miejsce na knajpkę niż centrum handlowe bądź piwnica przy deptaku. Mniejsza o architekturę. Wnętrze restauracyjki jest niepozorne, choć otwarcie ciężkich wrót i widok wysokich na prawie 4 metry pomieszczeń budzi pewien dreszczyk. Po lewej bar i zaplecze kuchenne, a po prawej strefa shishy. Na wprost salon ze stolikami. Wystrój jest ubogi, ale przebywanie z nim było przyjemne. Może pozostał w nim dobry duch jakiejś rodziny albo to zasługa nowych lokatorów, którzy byli gościnni. O tureckim charakterze miejsca przypominała nam jedynie muzyka oraz przede wszystkim – menu.
Mercimek corbasi
Czekadełka
Na stole najpierw wylądowały startery, konkretne ogórki konserwowe oraz chili – pikantniejsze czerwone i tylko lekko mniej ostre, ale o wiele ciekawsze – żółte. Do butelkowego piwa za 5 zł - tak, tak, za jedyne 5 zł - te papryczki pasowały świetnie. Po nich nastał czas konkretów. Łaszek ze smakiem pochłeptała Mercimek corbasi ( 5zł). Do zupy podawane są grzanki pokrojone w kostkę. Niewydumane, na potrzeby tych, co to muszą mieć jeszcze więcej w misce. Dość duża porcja sprawiła, że i ja zostałem uraczony esencjonalną zupą z czerwonej soczewicy, która pachniała pomidorami i miała bardzo ciepły charakter. Gdy Łaszek otrzymała kolejne danie, ja otrzymałem przeprosiny, że nadal czekam.
Iskender kebap
Adana kebap
Szczerze mówiąc, to nie zwróciłem uwagi na to, że jestem dyskryminowany. Nadal raczyłem się papryczkami, ale od tej chwili mogłem oglądać znikający z talerza Iskender kebap (18 zł). Cienkie płatki soczystego mięsa (w naszej ocenie wołowego aromatyzowanego baranim tłuszczem) były pokryte paprykowym sosem, który był równoważony gęstym jogurtem ulokowanym nieco na uboczu. Byłoby świetnie, ale słabej jakości bułka, której fragmenty spoczywały pod mięsem pozostały niemal nietknięte. Lepiej by się sprawdziło coś konkretniejszego, np. lawasz. jednak bułka figuruje w tego typu daniach więc trzeba to uszanować. Konkrecik pojawił się w towarzystwie Adana kebap (20 zł). Niepotrzebnie zamówiłem do tego frytki, które były z gatunku mrożonkowo - torbowych. Lepszy byłby ryż, ale wystarczyłoby to, co standardowo zawiera talerz, a więc chrupiący placek, surowego i grillowanego pomidora  i ognistą paprykę, a dla koloru marchewkę i czerwoną cebulę. Bohaterem miało być mięso, które tradycyjnie pieczone jest na szpadzie. Miało, ale okazało się suche, jakby odgrzewane. Duża szkoda, bo dawały o sobie znać same przyjemne aromaty. Te wszystkie papryki, kolendry itp.
Gözleme
Zaczęły się pojawiać wątpliwości, ale wtedy pojawił się Gözleme (8 zł). Ot zwykły nadziewaniec z serem i szpinakiem. Nie było już w nas głodu, poprosiliśmy o zapakowanie, co nie było żadnym problemem. Jakby tego było mało, zaproponowano nam dodatkową porcję ostrych papryczek na wynos (oddzielnie zapakowanych), które przyjęliśmy z radością. Takie rzeczy się zdarzają tylko wtedy kiedy właściciel sam dba o gości i widzi co im na talerzach gra. Placek w kształcie oka wszamaliśmy następnego dnia. Był lepszy niż się spodziewaliśmy. Prosty, ale na pewno nie prostacki. Trochę twarogu, trochę szpinaku zapieczonego w cieście, a do tego kilka oliwek i gratisowe papryczki. Śniadanie jakie się pamięta.
Idźcie i sprawdźcie sami, czy Mekan Cafe ma sens. My wiemy, że będziemy wracać, bo jest tanio, smacznie i po prostu miło. Tam kebab, przepraszamy – kebap – nie jest powodem do wyrzutów sumienia. Jest częścią tradycji. Jeśli nie będą szli na kompromisy, to zjemy im wszystko.

Adres: Chopina 2, lokal 8
Telefon: 506 720 045

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy wpis. Lubię formę w jakiej się wypowiadasz dlatego uważam, że publikacje powinny pojawiać się częściej ponieważ uwielbiam je czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy. Postaramy się zwiększyć częstotliwość publikowania recenzji.

      Pozdrawiamy
      Zespół Czy smakuje?

      Usuń
    2. byłem, sprawdziłem. Prawdziwy iskender jest serwowany na takim chlebie. Jadłem iskendera w Turcji i to jest właśnie to. Z lawaszem to nie iskender

      Usuń