05 lipca 2017

Browar Lublin – zawsze ktoś się napatoczy



Lokalizacja świetna, pomysł nieco zakurzony, ale każda udana (jeśli taką jest) inicjatywa tego typu jest warta odnotowania.

Coś nie pykło – na tablecie

„Warzymy swoje piwo” zaczyna brzmieć jak „gotujemy z sezonowych i lokalnych składników”. Głupio narzekać, ale i trudno skakać z radości. Zwłaszcza jeśli nie wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Kilka wizyt w Browarze Lublin pokazuje, że mamy do czynienia ze stałymi bolączkami – głównie w słabej organizacji obsługi, tutaj – zapatrzonej czasem bardziej w tablety niż w gości. Z piwem jest dobrze – próbowaliśmy kilku i wszystkie były wysoce pijalne. Nie wiemy, czy w końcu warzą je już na miejscu, czy jeszcze nie, ale jest to ich najmocniejszy punkt…

Lubelsko-rubasznie-światowo

Kiełbasa własnej produkcji na kapuście
Ogródek przy deptaku nie jest kameralny, ale jakimś cudem
Frytki belgijskie
zawsze znajdowaliśmy w nim miejsce. To lepsze rozwiązanie niż ciemne wnętrze z głośną muzyką – przynajmniej jeśli chodzi o wizytę kulinarną. Menu jest przekrojowe, czyli tradycyjne już – dla każdego coś dobrego – z minimalnym wręcz naciskiem na kuchnię lokalną lub sezonową. Chyba, że zaliczymy im „Lubelski kubełek” ze skrzydełkami, krążkami cebulowymi, stripsami i wątróbką albo pizzę lubelską z kiełbą, boczkiem i czosnkiem. Przynajmniej jest forszmak. Generalnie kuchnia polska – krewetki, frytki belgijskie, caprese z pieczonego buraka (naprawdę?) i pielmieni…no właśnie – ta ostatnia propozycja zaintrygowała.

Ponuro, ale chociaż to piwo..

Pielmieni bez kwaśnej śmietany ;)
Pielmieni za 26 zł miały być z kwaśną śmietaną – tej zabrakło. Niemogło zabraknąć za to ozdobnych kiełków. Same „pierogi” były dość poprawne. Farszu przydałoby się więcej charakteru, ciasto mogłoby być nieco bardziej zwarte. Nieco okrasy z cebulki nie załatwiło sprawy. Było ponuro. Humor mogłaby poprawić kiełbasa własnej produkcji na kapuście z cebulą (15 zł), ale i tutaj nie było zachwytu. Wyczuwało się w niej gorycz, a kapusta – jak to kapusta – trochę słodka i trochę kwaśna, z dodatkiem kminku. Może trzeba było zamówić frytki – znajomi chwalili. Nie mieliśmy ochoty na nic więcej, bo nudno i bez nadziei na lepsze smaki. Ale skoro piwo da się pić, pewnie jeszcze kiedyś wpadniemy z kontrolą. Mają też (podobno własnej produkcji) lody.  Cóż – może to się samo będzie kręcić, ale to wszystko jakieś takie grubymi nićmi szyte.

Adres: Krakowskie Przedmieście 7
Tel.: 81 502 96 20
Godziny otwarcia: 11-24

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz