Lud będzie gadał, że jest
sztywno. Pomendzi, że drogo. My w tym czasie zjemy całą kartę.
To chyba najdłużej wyczekiwany przez nas debiut, bo
po pierwsze - hotel szczyci się pięcioma gwiazdkami, co w Lublinie jest
fenomenem, a po drugie – bo za kuchnię miał się zabrać Wiesław Kurowski –
niepróbowany przez nas od czasu odejścia z Magii, a mający na koncie mieszanie
w garnkach pod egidą Paula Bocuse’a. Jego zastępcami zostali Tomasz Rodzki
i Adam Piechaczek. Ten ostatni szalał podczas ostatniego Europejskiego Festiwalu
Smaku, wygrywając razem z Pawłem Kotyło konkurs „Lubelskie Smaki 2013”.
Atmosfera była regularnie podgrzewana, a wrzucenie na internetową stronę
hotelowego menu dało sygnał do ataku.
![]() |
Czekadełko nr 1 |
Kelnerzy zaprowadzili nas do ustronnego stolika dla
dwóch osób i już do końca naszej wizyty dbali o dobre samopoczucie. Serwis
przebiegał fachowo, choć nieznajomość składu deski serów, podanie niewłaściwych
soków, brak doręczenia karty win, czy kolczyk w uchu – na moment osłabiały
pozytywne wrażenie (apropo kolczyka – staroświeccy jesteśmy?). Dość surowy, ale
przy tym elegancki jest wystrój jadalni. Dominują szarości, pasujące do
zabytkowej kamienicy. Ważne, że stoły są w komfortowej odległości, a
krzesła są bardzo wygodne.
![]() |
Czekadełko nr 2 |
Szamanie zaczęliśmy od czekadełek – „prezentów od
szefa kuchni”, a więc świeżutkich bułeczek i masełka oraz gruszki z gęsią
wątróbką, malinami i bratkami. Na pewno każdy gość będzie zadowolony takim
przywitaniem. Pieczywo z makiem, rodzynkami, a może bejbi bagietka? Jasne, że
wszystkie. A gruszka? Przyjemnie chrupka, niezbyt słodka – co dla nas było
zaletą, ale foie gras gdzieś nam zginęło za sprawą grzybowych aromatów.
Rozochociliśmy się, nie tracąc jednak czujności.
![]() |
Bulion kaczy z pierożkami |
Łaszek po wyjściu zapragnęła powtórki z jej kaczego
bulionu i kąpiących się w nim makaronowych pierożków z kwaczącym dawniej, a
teraz urzekającym nadzieniem. (22 zł).
![]() |
Jesiotr |
Czysty, choć głęboki barwą płyn z gracją opływał zielone od pietruszki cacuszka
z ciasta. Taka sama delikatność towarzyszyła mojemu jesiotrowi (z nieocenionej „Pustelni”)
zawiniętemu w sałatę i podanemu z konfitownymi pomidorkami oraz grzankowymi
krążkami. Jeszcze tylko sos z musztardy Dijon – dla mnie za mało pikantny, bo
przecież ta musztarda nie bez kozery ma swą moc. Cieszy
uwypuklenie walorów ryby, a także
zachowanie jej sprężystości, bo to nie jakaś tam panga. Taka przyjemność w Alterze - za 35 złociszy.
Coś jak przystawka, ale w dziale „Pierwsze Dania”. No ale sery mają z
deserami w dziale „Słodkie” na ich stronie w necie…
![]() |
Kaczka sous-vide |
Poziom dań nadal był wysoki. A na dowód różowiutka
kaczka sous-vide z przechrupką skórką (na pewno podsmażona na początkowo
zimnej patelni). Delikatne, a pełne swojego naturalnego smaku i soczyste. Znów
cieszyły kwiatki, tylko szkoda, że te same. Warto odnotować listek nasturcji. Plus za ziemniaczki ogarnięte
kaczym sosem z kaczym tłuszczem i punkcik za pomadowy, cieniutki plaster
jabłuszka. Reszta dodatków to tylko niezbyt wciągająca zabawa kształtami, a z
tego co wiemy, jeden z kucharzy – Sebastian Demakin lubi bawić się w carving.
Niech poświruje trochę. Cena kaczki – 55 PLN. Ale to, na co koniecznie
powinniście się skusić, to desery. Na przykład fantazja z białej czekolady na
chrupce migdałowej z lodami pieprzowymi
(20 zł). A i granat się przewinął. W ogóle stwierdziliśmy, ze lody będą chyba
ich konikiem. Ot choćby takie musztardowe. Generalnie - w menu desery
prezentują się najokazalej i tak też jest na talerzu.
![]() |
Fantazja z białej czekolady |
To co łączy wszystkie dania, to udany mariaż składników i przemyślany balans ich odcieni smakowych. Dawno tak nie jedliśmy. Może brakuje
nieco szaleństwa, pewnie wielu kulinarnych hipsterów zatęskni za czosnkiem
niedźwiedzim w pysku kapłona, ale na pewno
warto odwiedzić restaurację z takim podejściem do produktów i ich ostatecznego
wyrazu. Od razu widać zamiłowanie do nouvelle cuisine. Tej, której ojcem jest
już globalny, choć francuski Bocuse, a kontynuatorem nasz lokalny Kurowski.
Adres: Grodzka 30
Numer telefonu: 601-902-800
Niedostępna dla ludzi na wózkach
żenadą jest oceniać człowieka po wyglądzie, tak jak dania po wyglądzie, sorry to koniec naszej wspólnej przygody...
OdpowiedzUsuńTemat do dyskusji. Jeśli od razu skreślasz taką możliwość, to świadczysz też o sobie. Pozdrawiamy.
OdpowiedzUsuńświadczę o wolności wyboru, prawie do tego, że każdy może być sobą i wyglądać jak chce, bez względu na to co robi i gdzie się znajduje. ocenianie człowieka przez pryzmat jego wygląd, to prostactwo, sorry.
OdpowiedzUsuńNie uważamy, że kelner restauracji w hotelu o tak wysokim standardzie może wyglądać jak chce bez względu na wszystko. Opisaliśmy pracownika restauracji, a nie np. jej klienta. Natomiast kolczyk może nikomu nie przeszkadzać. Ciekawi byliśmy opinii innych. Rozumiemy oburzenie, ale lepiej jest dyskutować bez zbędnych emocji.
OdpowiedzUsuń@vader696
OdpowiedzUsuńProstactwo to jest właśnie przeświadczenie,że można wyglądać jak się chcę bez względu na okoliczności. Dresy w teatrze, dekolty i kuse spódniczki w kościele, japonki w biurach, egzaminy na studiach w bluzach z kapturem. Brak kultury i słoma w butach wyniesiona z domów o małorolnej proweniencji. A komentarz, że dania nie ocenia się po wyglądzie to już Himalaje zidiocenia...
@Czy smakuje?
Nie wiem czy jesteście staroświeccy ale dziwi mnie, że komuś kto pisze o "szamaniu" przeszkadza kolczyk w uchu...
szamanie wywodzi się z języka więziennego, po takim określeniu już nie potrzeba nic do określenia z kim mamy do czynienia....
UsuńPan electro nadal czyta nasze recenzje, choć nie podobały się. Miło nam... Prosimy jednak ważyć słowa.
UsuńStaramy się zauważać wszystkie szczegóły, a z tym nieszczęsnym kolczykiem, to być może przesadzamy - stąd chęć poznania innych opinii. Jednemu to będzie wadzić, drugiemu - nie.
OdpowiedzUsuńjak bedziecie pownownie koniecznie spobujcie grasicy. ogolnie to lokal pierwszy taki w lublinie i bardzo mile zaskoczenie
OdpowiedzUsuńNa pewno spróbujemy jeszcze wielu ich propozycji :)
OdpowiedzUsuńŻeby jeszcze wszystkie Wasze recenzje były takie obiektywne...
OdpowiedzUsuńCiekaw jestem kiedy Pan Wiesław był u Paula?
Był w czasach, kiedy szefował kuchni restauracji Magia.
OdpowiedzUsuń