W dniu 22.04
organizacja Slow Food po raz pierwszy przyznała rekomendacje lubelskim
restauracjom. To 16 Stołów, Zielony Talerzyk i Perłowa Pijalnia Piwa.
![]() |
Jan Budzyński |
Prezes lubelskiego
convivium Slow Food – Jan Budzyński powtarza, że jego organizacji nie chodzi o
robienie z kulinariów i gastronomii skansenu. A nam nie chodzi o zanudzanie Was
Drogie Czytelniczki oraz też całkiem Drodzy Czytelnicy, a zatem poczytajcie co
do powiedzenia mieli uczestnicy spotkania podczas którego przyznano pierwsze
lubelskie rekomendacje.
- Wyróżnione miejsca to
flagowe miejsca sięgające do dóbr naszej ziemi i wykorzystujące je w najlepszy
sposób. Dzięki nim dostępność surowców lokalnych będzie się rozszerzać –
rozpoczął Jan Budzyński
- Moje okolice to
Biłgoraj. Od zawsze miałem w pamięci mapę smaków regionu. Brakowało mi tego w
Warszawie gdzie studiowałem. Po powrocie na szczęście nadal mogłem zmapować
wiele produktów, np. oleje, kasze. Nie wiedziałem jak to sobie poukładać i
wtedy skontaktowałem się z Jackiem Szklarkiem, a już w 2005 organizowaliśmy
pierwsze wycieczki slow foodowe i poznawaliśmy ludzi, którym zależało na dobrym
smaku. Cieszę się, że trwa to nadal – powiedział o sensie Slow Food Zbigniew
Kmieć (kulinarny włóczęga, ekspert w kwestii smaków lokalnych).
![]() |
- Przed wojną Polska słynęła z dobrej kuchni opartej
na tradycyjnych produktach. Po wojnie nie popierano ich, a reszta świata
wiedziała, że bogactwo smaków opiera się na mnogości gatunków roślin i
zwierząt. Francja ma ponad sto gatunków bydła, z którego robi się o wiele
więcej serów. Dopiero teraz zaczynamy odtwarzać nasze zasoby. Myślę tu
konkretnie o bydle białogrzbietym, ale też np. o świnie puławskiej. Faktem jest,
że lokalne odmiany trzody i bydła mają po prostu więcej wartości
odżywczych. Korzystajmy z tego – zachęcał doktor Zbigniew Bajda.
- Warto wspomnieć, że
niedługo będzie dostępne mięso z pierwszej partii bydła białogrzbietego dzięki
ubojni zakładu Jasiołka. Obecni szefowie kuchni na pewno spróbują się z nim
zmierzyć, zwłaszcza, że mięso będzie sezonowane – zapowiedział Budzyński.
Wyróżnienia wręczył
Jacek Szklarek (prezes Slow Food Polska) i utalentowany Szef kuchni - Krzysztof
Żurek. – Żyjemy tu i teraz, interesujmy się rzeczami, na które mamy wpływ, a nie
tym co za siedmioma górami, co kiedyś fascynowało mieszkańców również regionu
lubelskiego. Na szczęście mamy do czynienia z przebudzeniem, również dzięki
restauracjom dbającym o lokalne produkty.
Uzasadnienia
rekomendacji:
![]() |
Od lewej: Jacek Szklarek,
Krzysztof Żurek
Piotr Kwiatosz
|
16 Stołów – za fine
dining wysokiej klasy z wykorzystaniem produktów lokalnych i sezonowych a
także najnowszych technik ,które pomagają wydobyć wszystkie walory. – Ważny
jest przekrój restauracji, każdy znajdzie coś dla siebie wśród tych
wyróżnionych. Bądźmy wizytówkami województwa lubelskiego. Mam nadzieję, że
nigdy nie spróbuję jagnięciny lepszej od lubelskiej – zażartował Szef kuchni Piotr
Kwiatosz.
Perłowa Pijalnia Piwa –
za kontynuowanie tradycji browarniczych regionu i serwowanie wyjątkowego
jedzenia, co razem daje jedyną w Polsce taką restaurację piwną, zarządzaną
przez właścicieli dużej firmy, co nie jest oczywistym połączeniem. Smaki dań są
łączone oraz inspirowane piwem.
![]() |
Od lewej: Marysia
Znamierowska, Piotr Kwiatosz,
Przemysław Kaproń, Grzegorz
Tomczyk
|
- Dziękuję menedżerowi
i pracodawcy za wspólny tok myślenia, gdzie liczy się świeżość. Nie musimy
nigdzie wyjeżdżać – tłumaczył Szef kuchni Przemysław Kaproń.
Menedżer Grzegorz
Tomczyk, który nakłonił firmę do warzenia nowych gatunków piw dodał: - Dziękuję
za zaufanie, bo niełatwe jest stworzenie miejsca lokalnego i świeżego.
Spełniamy swoje marzenia.
Zielony Talerzyk –
restauracja bezpretensjonalna, z niezobowiązującym klimatem, serwująca głównie
dania wegetariańskie i wegańskie. „Restauracja nie musi być z jedwabiu”. Szefowa
kuchni Marysia Znamierowska podziękowała przede wszystkim swojej babci. Za to,
że nauczyła gotować ją prawdziwe jedzenie.
![]() |
Proces wyboru restauracji jest skomplikowany. -
Trwa około roku. W tym czasie odbywamy serię anonimowych wizyt. Ostatecznym
etapem weryfikacji restauracji jest degustacja końcowa oceniana przez szefa
kuchni z innego regionu, i przeze mnie - mówi Jacek Szklarek, szef Slow Food
Polska.
Nie każda restauracja, do której docierają
recenzenci, może liczyć na wyróżnienie. - Jedzenie ma sprawiać przyjemność,
więc potrawy stworzone przez szefa kuchni muszą być oryginalne i dopracowane w
najmniejszym szczególe. Czasem degustacja kończy się konsultacją, podczas
której tłumaczymy szefom kuchni co należy poprawić żeby uzyskać rekomendację -
mówi Szklarek.
Jedno z kryteriów to 5
dań z lokalnych produktów – niby proste do spełnienia, ale od 2006 kiedy
przyznaliśmy pierwszą rekomendację, trzeba było czekać aż 5 lat na następne.
Być może dużo w tym względzie zawdzięczamy Wojciechowi Amaro (Atelier Amaro)
i Zbigniewowi Kmieciowi (Cafe Zielony Niedźwiedź). Na pewno największą
zasługą jest sprzedawanie produktów lokalnych w konkurencyjnych cenach. Dziwi
bezpieczeństwo, które wygrało ze smakiem, a przykładem może być tu mleko
pasteryzowane. Dziwi tylko jedna katedra zajmująca się produktami lokalnymi –
na Uniwersytecie Warmińsko – Mazurskim. Producenci są trudni, bo nie
dostarczają odpowiedniej ilości, czasem jakość jest nierówna, ale cierpliwości
- to praca na dziesięciolecia.
Spotkanie podsumował
Jan Budzyński: - Będziemy organizować tzw. szlaki smaku, na których zwrócimy
większą uwagę na małych producentów. Bądźcie z nami i pamiętajcie, że Slow Food
to radości i troski nas samych. Na zdrowie.
Slow Food jest międzynarodową organizacją typu
non-profit, która w manifeście określa swój cel jako: "ochrona prawa do
smaku". Powstała w 1986 roku we Włoszech i od początku zajęła się szeroko
rozumianą ochroną oraz wspieraniem niewielkich regionalnych producentów
żywności – szczególnie żywności regionalnej, unikalnej i niespotykanej w innych
miejscach na świecie. Są to produkty przede wszystkim zdrowe, tradycyjne,
pozbawiane wszelkich sztucznych ulepszaczy
Nominowany Zielony Talerzyk, a właścicielka lokalu jest ważną działaczką lubelskiego Slow Foodu. Ech Polska, nepotyzm nawet w nominowaniu jedzenia.
OdpowiedzUsuńProszę pójść do Zielonego Talerzyka i sprawdzić czy zasługują na rekomendację.Rekomendacja wydawana jest na kucharza a nie dla właściciela.
OdpowiedzUsuńZasługują tak samo, jak kilka innych restauracji, które nie dostały rekomendacji, bo nie mają właściciela w Slow Food.
OdpowiedzUsuńPoza tym sami nie ma w tym logiki Panie Anonimowy. Zarabia właściciel na rekomendacji, ten sam który uczestniczy w jej przyznawaniu. Po drugie teraz zmienili się kucharze i Marysia już tam nie gotuje, czy stracili rekomendacje? Nie! Dlaczego skoro była na kucharza?