30 listopada 2014

Umea– oni szanują mięso

To długo oczekiwana miejscówka. Popularna jeszcze przed otwarciem. Czyżbyśmy wszyscy byli ukrytymi weganami?


Proces otwierania tej restauracyjki wydawał się niekończącą historią, ale to nie była fikcja. Wydawało się, że Lublin jeszcze nie jest gotowy na ciepłe przyjęcie knajpki opartej na kuchni roślinnej, a tymczasem drzwi tam się nie zamykają. I to raczej nie za sprawą kilku artykułów w prasie, czy lajków w liczbie, którą my osiągniemy może w przyszłym roku.
Szyldu jeszcze nie ma, ale jak widać nie jest nikomu potrzebny. Z resztą zaraz ma się pojawić. Wejście ulokowane w niepokojącej bramie to chyba obecnie zaleta. Miły zapach od progu odsuwa wszelkie wątpliwości. A więc kroczek w lewo do stoliczka, potem w prawo do wieszaczka i prosto do kuchennego garczka. No dobra, tu jednak czeka nas standardowe zamówienie i oczekiwanie. Niezupełnie standardowe, Bo do posiłku zamówiliśmy napoje nam nieznane, pyszniące się na ścianie, o nazwach, których już nie pamiętamy, a tymczasem poszliśmy za głosem rozsądku wydobytym z gardzieli obsługującego nas, jak mniemam współwłaściciela, a zatem Sebastiana Trusza. Stwierdził on ni mniej, ni więcej, a jedynie to, że lepsza będzie herbata na koszt firmy. Mądry to człek. Już po chwili uzbrojony w torebki z żurawiną i granatem wróciłem do Łaszka, która chwilę wcześniej zamówiła co następuje:
Ciasto dyniowe z serkiem z nerkowców
Ciasto dyniowe z serkiem z nerkowców (8 zł) było w sobie zbite, treściwe i szczęśliwie idealnie, lekko słodkie, oprószone cynamonem. Umilało nam cały pobyt, bo ciężko je pokonać od razu.
Pikantny daal z zielonej soczewicy (5 zł) został przygotowany w formie zupy. Polandia zup wymaga, zwłaszcza tak aromatycznych, a zatem to strzał w dziesiątkę. Lekko kwaśna, paprykowo-pomidorowa, z pieprzem, pietruszką, marchewką, cebulą i innymi mądrymi dodatkami wkupiła się w łaski wszystkich gości. Duża gorąca porcja w towarzystwie świeżego chleba pozwoliła spokojnie oczekiwać na rozwój wypadków smakowych.
Pikantny daal z zielonej soczewicy

Burgery z soczewicy i seitanu (każdy po 9 zł) przywędrowały po dłuższym, ale zapowiedzianym oczekiwaniu. Były to jedne z ładniejszych kanapek, jakie widzieliśmy. Co bardzo ważne – trzymające się, jakby to napisać…kupy. Znaczy nie rozpadające się. Nie bez znaczenia jest też dobra jakość pieczywa. Niektóre wyspecjalizowane burgerownie mogłyby się w Umei uczyć składania tego niby prostego jedzenia. Pierwszy ubrany był w bułkę pszenną i charakterystyczne hamburgerom dodatki: cebula, pomidor, ogórek konserwowy, rukola, sałaty i trochę nijaki w odbiorze sos groszkowo-musztardowy. Kotlecik charakteryzował się kolendrą, która miło łączyła się z grochowym charakterem. Tyle, że nie do końca nas to przekonało. Na pewno jest pole do kombinacji, które odgonią myśli o krwistej wołowinie.  Druga buła, grahamowa chodzi nam ciągle po głowie. Może to za sprawą seitanu, z którym mieliśmy przyjemność po raz pierwszy. Jedyne co byśmy poprawili, to stopień wysmażenia. Spalenizna momentami dręczyła języki. Sos bbq to był w tym przypadku zgrabny plusik.
Burger z seitanem
Burger z soczewicy
Gdyby było więcej dań (nie piszemy tu o ciastach), to pewnie byśmy skorzystali, bo jadło się z przyjemnością i ciekawością. To na pewno będzie się zmieniać i rozwijać. Tak samo jak ogólna organizacja, choć my nie mamy prawa narzekać. Czekaliśmy tyle, ile obiecano, dania przynoszone były szybko do naszego stolika, nie zapominano o miłym słowie i uśmiechu. Ale ten miły zapach z początku wizyty zrobił się po wyjściu, kurde wszędobylski. Warto o tym pomyśleć. Wystrój w odbiorze wydał się mało przytulny, nieco chłodny, ale może tak miało być. Po skandynawsku? W końcu to Umeå. Nie myślcie jednak, że jest nieprzyjemnie. Kącik dla najmłodszych i mądrze ustawione stoliki pomogą spędzić czas spokojnie.

Będziemy wracać i polecać. Mamy nadzieję, że odważą się na ciekawsze dania i udowodnią, że mięso nie jest najważniejsze, bo liczy się świeżość, dobry smak i pomysł. A to mięso i składniki pochodzenia zwierzęcego, których u nich nie ma i nie będzie, dość przewrotnie w naszym odczuciu, właśnie tam są najbardziej szanowane, bo psuć dobre mięso i pochodne mu surowce beznadziejną obróbką, albo bezmyślnym wyrzucaniem tego, czego nie potrafi się przyrządzić jest dużo większą zbrodnią niż jedzenie go.

Adres: Orla 4
Telefon: 502 662 357
Godziny otwarcia: 12-20 z wyjątkiem niedzieli
Nie można płacić kartą, niedostępna dla ludzi na wózkach.

                

5 komentarzy:

  1. Na pewno warto się wybrać. Oderwać się od tradycyjnego kotleta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochani niemalże 40 lat w kuchni ,teraz w szpitalu w czwartek będę u Was Drodzy!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepyszne dania i mnogość smaków. Gorąco polecam.P

    OdpowiedzUsuń
  4. Przemiła obsługa i wyśmienite dania za rozsądną cenę.Pycha;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę zapomnieć o tych burgerach. Teraz ceny skoczyły, ale nawet mnie, osobę bardzo oszczędną, to nie odstraszy, bo dania mają niezapomniany smak, cudowny, no niebo w gębie po prostu :) Polecam zabierać tam waszych bliskich mięsożerców, żeby pokazać im, że bez mięsa może być pysznie, zdrowo no i można się najeść ;)

    OdpowiedzUsuń