07 marca 2016

Przewodnik weekendowy – 5 miejsc dla mięsożerców



Kontynuujemy wątek weekendowego przewodnika.



Ostatnio mieliście okazję poznać nasze typy jeśli chodzi 5 miejsc na smaczny lunch. Razem z nami wyboru dokonywały jeszcze Katowice, Kraków, Łódź, Wrocław i Szczecin -jeśli wybieracie się niedługo do któregoś z tych miast, warto zajrzeć na ich rankingi.

Tym razem wspólnymi siłami szukamy najlepszych miejsc w naszych miastach… dla prawdziwych mięsożerców. A więc do dzieła!


1. Perłowa Pijalnia Piwa (Bernardyńska 15A).


Każdy dział ich często zmieniającego się menu jest warty polecenia, ale skupmy się na mięsie. W weekendy króluje tam street food, a więc warto spróbować burgera, hot-doga lub kanapek – one tylko brzmią niepozornie. Wszystkie składniki dań (łącznie z keczupem i musztardą) przygotowywane są na miejscu, zgodnie z duchem Slow Food. Jeśli jednak jesteście żądni wrażeń, to zaatakujcie np. tatara z bawety wołowej z żółtkiem sous-vide, pomidorem kiszonym, marynowanymi grzybami shimeij, i musztardą piernikową albo rzućcie się na boczek ze świnki puławskiej podawany z kapustą czerwoną sous vide, tarciuchem ziemniaczanym, puree z marchwii i cebulka perłową. O rybach jeszcze będzie, ale nie omijajcie karpia, którego serwują z tartą z porem, selerem cytrynowym, emulsją z pietruszki i warzywami duszonymi. Jeszcze nie wspomnieliśmy o hicie Szefa Przemysława Kapronia – kiełbaskach, ale je musicie już sprawdzić na miejscu sami.


2. Armenia (Narutowicza 27)




Oczami zjedliśmy ich już setki razy. Na początek zaserwujcie sobie suszoną wołowinę albo gołąbki tolma, a gdy podostrzycie apetyty, to całkowicie przeniesiecie się na Kaukaz. Jeśli jesteście nieco bojaźliwi, to wybierzcie kebab (z mięsa wołowego, mielonego) i chorovac (z soczystej karkówki). Przybyło sił i odwagi? Zamówcie haszlamę jagnięcą. To tylko fragment ich oferty, którą warto rozłożyć na kilka wizyt, zwłaszcza, że w lokalu zawsze panuje miła atmosfera gościnności.






3. Gruzja (Głęboka 8A)


Nie ma wątpliwości, że lokal specjalizuje się w mięsie. Menu jest krótkie, konkretne i zachęcające. Warto skubnąć chinkali. Cienkie, ale stawiające lekki opór zębom ciasto kryje w sobie rosołek z gotowanego mięsnego farszu, do tego odrobina kolendry, cebuli, pieprzu – niby nic, a wieprzowina od razu staje się wielkim wydarzeniem. Nie można przejść obojętnie wobec soczystego szaszłyka, a ich bestsellerem prawdopodobnie stanie się lula kebab: mięso wieprzowo-wołowe, które można zawinąć w cienki lawasz. Do tego pomidor, cebula i natka pietruszki.




4. Stół i Wół (Bramowa 2-6)



Coś dla fanów burgerów i steków. Zapach ich grilla chwyta za nosy wszystkich przechodniów. Poziom (być może z racji obłożenia) bywa nierówny, ale na pewno jest to ważny punkt na mięsnej mapie Lublina. Warto odnotować, że mają w karcie sezonowaną wołowinę. Pamiętamy świetny stek z antrykotu i dobrą sałatkę z rostbefem. Mamy chrapkę na burgera Benedict (z jajkiem, boczkiem, szpinakiem i sosem holenderskim).





5. Sola (Mickiewicza 36A, Żelazowej Woli 20A)



Zdziwieni? Przecież ryby to też mięso. Trochę z przekory polecamy tę smażalnię, ale faktem jest, że serwuje ona najlepszego miętusa w naszym mieście. Możecie zamówić do niego frytki i surówki, ale i tak zapomnicie o dodatkach. Oprószony przed podaniem pieprzem cytrynowym soczysty miętus w płaszczyku z chrupiącego ciasta bije na głowę inne morskie stworzenia, ale powinniście też trafić na morszczuka, halibuta lub dorsza. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – to nie są lokale dla tych, którzy kochają białe obrusy i jedzenie pizzy sztućcami. To takie osiedlowe enklawy kuchni ulicznej. Można brać na wynos, ale lepiej zjeść od razu. W rybowo-tłuszczowych oparach – tylko dla zuchwałych.


Chcecie poznać mięsne adresy z innych stron Polski? Zapraszamy do:


Wrocławia i bloga Z Widelcem po Wrocławiu,
Krakowa i bloga Z widelcem po Krakowie,
Łodzi i bloga Łódź od kuchni,
Katowic i bloga Pojedzone,
Poznania i bloga Wygrywam z anoreksją,

3 komentarze:

  1. A ja polecam Grand Beef w Biłgoraju, jeśli będziecie w pobliżu to konieczny punkt odwiedzin..
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsze hamburgsy wołowe w Lublinie są u Św. Michała oraz w Stół i Wół bez dwóch zdań. Nie koniecznie z taką kolejnością, ale lepszych nie jadłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę po prostu nie wierzę, jaki trzeba mieć smak i poczucie estetyki aby zachwalać burgery ze stołu i wołu owszem 8 czy tam 10 miesięcy temu burgery były o niebo lepsze, posmak brudnego grilla i akroleiny to coś co lubisz ??? często burgery podawane są chłodne nie gorące ale to też nie przeszkadza? frytki często niedosmażone i jeszcze ta sałatka która czasami jest niezjadliwa. Pójdź sobie do bistro resetu, do umei na wege burgera, do czerwonego food trucka i spróbuj dobrego burgera i przestań wypisywać bzdury.

      Usuń