TOP 5 – najlepsze restauracje 2019

Tradycyjnie, w zestawieniu umieściliśmy lokale, których menu testowaliśmy po raz pierwszy w danym roku. 

Jak zaczynać nowy rok, to z przytupem. Budzimy się z letargu i od razu wyprowadzamy mocny cios. Bierzcie i jedzcie jedyny, niezależny ranking restauracji lubelskich, do których dotarliśmy po raz pierwszy w roku 2019. Zaskoczyliśmy nawet siebie:


5. Klubojadalnia Przystanek Korzeniowa (Doły 43, Kazimierz Dolny) 


Spójny koncept, który polega na tworzeniu miejsca „na luzie”, z uśmiechem, gościnnością i brakiem pośpiechu. W menu zarówno dania ze świata, jak i lokalne akcenty. Bulgogi, szarpana wieprzowina w placku na kwaśnym mleku, maca, leguminy – wszystko kolorowe, intrygujące, aromatyczne. Do tego piwna i wina z okolicy, a wszystko w leśnej otoczce. 

Opis wizyty: 



4. Za Kulisami (Plac Teatralny 1, Lublin) 

Szef Kuchni Tomasz Taras potrafi kreatywnie interpretować kuchnię regionalną. Bezpieczne,

domowe jedzenie podnosi do rangi sztuki, łącząc comfort food z restauracyjnymi klasykami. Potrafi wydobyć esencję smaku, zachowując nienaganną fakturę poszczególnych składników dań. Różowa kaczka z gołąbkiem i parzybrodą, hummus, śledź wędzony na zimno, pielmieni z szałwią – pamiętamy każde z tych dań. Oprócz smacznego jedzenia, w restauracji Za Kulisami znajdziecie muzykę fortepianową na żywo i i bardzo uważną, opiekującą się gośćmi obsługę. 

Więcej tutaj: 


3. Munchies (Kołłątaja 5, Lublin) 


Powinni być w rankingu wcześniej, ale czepialiśmy się tego, że początkowo była to atrakcja sezonowa. Teraz mają już swoje cztery kąty funkcjonujące niezależnie od pogody. Przedstawiać ich raczej nie trzeba. Wciąż hipnotyzują powtarzalnością, połączoną ze smakami, które wręcz buzują w ustach. Fast food w stylu slow food – to hasło wciąż obowiązuje. Szybka obsługa, lokalne piwa, a nawet opcja dostawy. Czego chcieć więcej? Polecamy to miejsce każdemu, kto przyjeżdża do Lublina. Dlaczego? Bo przykładają się do każdego zamówienia. Szarpana wieprzowina, kaszanka, skrzydełka, policzek wołowy albo jajo z  warzywami w opcji wege – spróbujcie wszystkiego. 

Więcej tu i tam: 


2. Kuchnia Otwarta (Nałęczowska 18, Lublin) 

Szef Kuchni Piotr Skwarek wielokrotnie był przez nas chwalony. Pisząc wprost – dla nas to najlepszy

szef kuchni w okolicy. Początki Kuchni Otwartej w warstwie jedzenia były jednak niemrawe. Stąd drugie miejsce w zestawieniu. Obecnie są już tak rozpędzeni, że zatrzyma ich jedynie fajrant. Ostatnio raczyliśmy się tam pysznym, domowym masłem, idealną galaretką drobiową, bardzo dobrym paprykarzem, uzależniającą gęsią z sosem jałowcowym i rozczulającym barszczem z lemieszką i… tak, tak...skwarkami. Plus kulinarne prezenciki, z których słynie szef kuchni, np. granita. Do tego kontaktowa, profesjonalna obsługa i możliwość podglądania kucharzy w akcji. Mała szpileczka za małą ilość wieszaków.

Relacja jednej z wizyt:


1. Bistro Pazłotko (Ewangelicka 6, Lublin


Jakby ktoś nam powiedział rok temu, że tak to się potoczy, to może sami założylibyśmy knajpę. A potem targnęlibyśmy się na swoje życie. Na szczęście tworzeniem najlepszego bistro zajęli się Aleksandra i Dawid Furmankowie. Dobrze karmią, szybko łapią kontakt z gośćmi, a i zatrudniany przez nich personel wie, o co chodzi w gastronomii – porozmawia, doradzi i ucieszy z dobrej opinii. Schludny, nowoczesny wystrój, który nie odciąga od talerza to kolejny plus. Pisaliśmy o nich, że musieli wnikliwie obserwować rynek, znakomicie punktują grzechy branży i wyciągają wnioski, które pomagają rozwijać Pazłotko. Zjedliśmy tam znakomitą wołowinę po burgundzku, aromatyczny rosół, przedobrą zupę piwną, nęcący mus z wątróbki, pierś kurczaka z chrupiącą skórką i sosem lawendowym, piróg biłgorajski mogący być wizytówką kuchni lubelskiej, podpłomyki sodowe świetnie łączące się z pastami i sosami i niby fryty, które przypomniały nam o ulubionych prażonkach. Wszystko dobre.

Opis jednej z uczt tutaj: 

Z roku na rok jest lepiej i smaczniej na lubelskim rynku. Dlatego dziękujemy wszystkim, którzy wylewają siódme poty, by zadowolić - najwybredniejsze na świecie – lubelskie podniebienia. Drodzy restauratorzy, szefowie kuchni, dostawcy, kelnerzy i trwoniący w restauracjach ostatnie zaskórniaki żarłocy – życzymy wam w nowym roku wszystkiego smacznego.

Komentarze

  1. Jeśli restauracja ma funkcjonować to potrzebuje dwóch rzeczy. Pysznego jedzenia i dobrego wystroju. W mojej restauracji zdecydowałem się na meble loftowe. Bardzo schludny styl pozwalający na zabawę z dodatkami.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza